Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Zmiany w przepisach środowiskowych powinny wymusić reformy w urzędach

18 kwietnia 2021
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W związku z wymuszonymi na Polsce przez Komisję Europejską zmianami w przepisach środowiskowych realizacja dużych inwestycji infrastrukturalnych może wkrótce znacznie spowolnić – mówią przedstawiciele branży budowlanej. Narzekają zwłaszcza kolejarze. Szef spółki PKP Polskie Linie Kolejowe Ireneusz Merchel przyznał, że w tym roku będzie mniej przetargów na przebudowę torów, niż zapowiadał to jesienią. Zamiast 17 mld zł ich wartość będzie o 5–8 mld zł mniejsza. Przepisy musimy jednak poprawić, bo Bruksela już w 2019 r. zarzuciła nam, że nie stosujemy się do unijnych dyrektyw. To zaś groziło utratą europejskich dotacji. Główna zmiana polega na ograniczaniu stosowania rygoru natychmiastowej wykonalności dla decyzji środowiskowej, która nie stała się jeszcze ostateczna. Ta decyzja to kluczowy dokument, który jest wydawany na etapie przygotowań. Ów rygor jest często nadawany po to, by przyspieszyć inwestycje i by można było starać się o kolejne dokumenty, np. o pozwolenie na budowę. Według nowych przepisów, które czekają już tylko na podpis prezydenta, sąsiedzi określonej inwestycji oraz organizacje ekologiczne będą mogły m.in. złożyć do sądu administracyjnego wniosek o cofnięcie rygoru natychmiastowej wykonalności do czasu rozpatrzenia odwołania. Ma to zapewnić bardziej skuteczną kontrolę niezależnych organów nad postępowaniem środowiskowym.

Można się spodziewać, że rzeczywiście opóźni to budowy niektórych ważnych dróg czy modernizacje tras kolejowych. Jednak zamiast lamentować, rząd musi wreszcie wymusić sprawniejszą pracę niektórych instytucji. Zwłaszcza tych, które rozpatrują skargi mieszkańców czy organizacji. Teraz dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których na rozpatrzenie odwołania od decyzji środowiskowej trzeba czekać latami. W przypadku dużych inwestycji infrastrukturalnych rozpatruje je Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Dajmy przykład. W przypadku nowej wylotówki z Warszawy w stronę Gdańska, czyli trasy S7 Bemowo – Czosnów, GDOŚ analizuje odwołanie już prawie trzy lata. Według Robert Chwiałkowskiego ze stowarzyszenia Siskom, powinno to trwać maksymalnie pół roku.

Urzędy zakiwały się też w przypadku innej ważnej inwestycji w rejonie stolicy. W 2017 r. szef mazowieckiej regionalnej dyrekcji ochrony środowiska Arkadiusz Siembida wyłączył się z postępowania, bo uznał, że jako mieszkaniec dzielnicy Wesoła, przez którą ma przebiegać wschodnia obwodnica, może być posądzony o stronniczość. Wtedy GDOŚ stwierdził, że decyzję środowiskową powinien wydać oddział w Białymstoku. Ten zrobił to w 2018 r. Kilka tygodni temu, czyli po czterech latach od przeniesienia sprawy na Podlasie, GDOŚ nieoczekiwanie stwierdził, że to przekazanie było bezzasadne. I uchylił decyzję środowiskową. Niektórzy przestają wierzyć, że wschodnia obwodnica stolicy kiedykolwiek powstanie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.