Ustawa o petycjach, czyli jak stworzyć martwe prawo
Coś trzeba było z petycjami zrobić, bo wymaga tego konstytucja. Uchwalono więc przepisy, które w relacjach władzy z obywatelem zmienią niewiele, a przy okazji mogą pogłębić frustrację i wzajemny brak zaufania
Zacznijmy od drobniejszych zastrzeżeń. Ustawa o petycjach, która weszła w życie 6 września, najeżona jest niejasnościami i wątpliwościami interpretacyjnymi. Nie sposób na jej podstawie ustalić kręgu podmiotów i organów, do których petycja może być wnoszona. Ustawa wymienia organy władzy publicznej oraz organizacje lub instytucje społeczne wykonujące zadania zlecone z zakresu administracji publicznej. Pojęcie organów władzy publicznej jest jeszcze relatywnie precyzyjne, ale dziwi dlaczego prawo petycji nie zostało rozszerzone na podmioty administracji publicznej, które wykonują zadania publiczne, choć nie korzystają z instrumentów władczych. Przykład - publiczna szkoła czy szpital. Współczesne państwo wręcz w coraz mniejszym stopniu korzysta z klasycznych instrumentów władczych przy zaspokajaniu potrzeb obywateli. Dlaczego petycje mają mieć tak wąski zakres?
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.