Za bezprawne manipulacje linią brzegową odpowiadają też władze
Jak Polska długa i szeroka nadsypuje się brzegi jezior i morza, uniemożliwiając przejście, czy buduje się bez pozwolenia lub zgłoszenia pomosty, domy letniskowe, hangary na łodzie i betonowe mury oporowe. Władze rządowe i samorządowe mogłyby poprawić sytuację, ale się z tym nie spieszą
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła niedawno, jak urzędnicy radzą sobie z przeciwdziałaniem degradacji brzegów morskich na Półwyspie Helskim i Mierzei Wiślanej. I nie zostawiła suchej nitki na urzędnikach administracji rządowej i samorządowej. Z informacji NIK o wynikach kontroli (znak: LGD-4101-012/2013, www.nik.gov.pl) wynika, że podstawowym zarzutem wobec urzędów była nieskuteczna ochrona brzegów morskich na tych terenach przed erozją i niedopuszczalną ingerencją w ich środowisko naturalne. Poważnym problemem była kolizja celów gospodarczych, nakierowanych na rozbudowę infrastruktury turystycznej oraz celów przyrodniczych. NIK ustaliła, że powszechnym procederem jest zakładanie dzikich pól kempingowych lub biwakowych w pasie nadbrzeżnym. Brak działań właściwych organów był jednak spowodowany niejasnością przepisów.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.