Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Brak wydziałów rodzinnych opóźni rozstrzyganie sporów

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

● Kuratorzy i adwokaci są przeciwko likwidacji sądownictwa rodzinnego

W wyspecjalizowanych wydziałach sprawy rodzinne są rozpoznawane szybciej

Procesy dotyczące rodziny powinny toczyć się przed jednym sądem

Sędziom rodzinnym przybędzie wkrótce pracy. Już 1 sierpnia wchodzi w życie ważna nowela ustawy antyprzemocowej. Sędziowie będą musieli niezwłocznie, w trybie 24-godzinnym, rozstrzygać o losie dziecka w razie zabrania go z domu w sytuacji zagrożenia jego życia. Mimo to Ministerstwo Sprawiedliwości chce zlikwidować obligatoryjne wydziały rodzinne w sądach rejonowych.

Na poziomie rejonów obowiązkowe będą tylko wydziały karne i cywilne. Ministerialny projekt noweli ustawy o ustroju sądów powszechnych przewiduje, że wydziały rodzinne będą tylko fakultatywne. Sędziowie rodzinni protestują. Przeciwnikami zmian są także kuratorzy, adwokaci i sędziowie cywiliści.

- Dla nas taki przepis oznacza likwidację odrębności sądów rodzinnych - argumentuje sędzia Ewa Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce.

- Wydziały rodzinne są potrzebne. Jestem przeciwnikiem włączania ich do wydziałów cywilnych. Sprawy rodzinne dziś nabierają szczególnego znaczenia, choćby ze względu na aspekt międzynarodowy - uważa sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie.

Resort sprawiedliwości zapewnia, że projekt nie ma na celu automatycznej likwidacji wydziałów rodzinnych w sądach rejonowych.

- Nie zakłada się zmian struktury wydziałowej w sądach, w których jest ona ukształtowana prawidłowo - zapewnia Joanna Dębek, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości.

Resort wyjaśnia, że założeniem projektu jest idea specjalizacji sędziów, a nie specjalizacji wydziałów.

- Projekt przewiduje możliwość utworzenia odrębnego wydziału do rozpoznawania danego rodzaju spraw, np. wydziału rodzinnego, jeżeli będzie to uzasadnione wpływem takich spraw w danym sądzie - dodaje rzeczniczka.

Jeżeli wpływ spraw nie będzie uzasadniał utworzenia odrębnego wydziału, w pierwszej kolejności rozważana będzie możliwość utworzenia odrębnego wydziału rodzinnego w jednym z sądów - z powierzeniem mu rozpoznawania spraw danego rodzaju z właściwości innych sądów.

Teraz wydziały rodzinne też są fakultatywne na poziomie sądów okręgowych. - W efekcie na 45 okręgów mamy tylko 12 wydziałów rodzinnych. Jest jasne, że fakultatywność oznacza likwidację sądownictwa rodzinnego - argumentuje sędzia Waszkiewicz.

Już dziś zresztą podejmowane są próby likwidacji sądów rodzinnych na poziomie okręgów. Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych stoczyło prawdziwą batalię o wydział rodzinny w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Próbowano też zlikwidować wydziały rodzinne w innych sądach okręgowych.

- To sygnał do likwidacji sądów rodzinnych. Niestety nikt w ministerstwie nie bada skutków, jakie za sobą mogą też zmiany pociągnąć. Tu chodzi o delikatne sprawy. W grę wchodzi los dzieci i rodzin - mówi Andrzej Martuszewicz, przewodniczący Krajowego Stowarzyszenia Zawodowych Kuratorów Sądowych. Mówi, że już docierają do niego sygnały o planach likwidacji w policji pionu, który zajmuje się sprawami nieletnich i patologii.

Do wydziałów cywilnych maja trafić także sprawy gospodarcze.

- Przecież w ten sposób stworzony zostanie jakiś konglomerat, w którym trudno będzie znaleźć jakiegokolwiek specjalistę - ocenia Maria Wentland-Walkiewicz, adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych. Sędziowie muszą się specjalizować w określonych dziedzinach. - Tak jest wśród pełnomocników. Jak jest się specjalistą od wszystkiego, to jest się specjalistą od niczego - dodaje.

Wśród sędziów rodzinnych panuje duże rozgoryczenie. Wielu zapowiada odejście z zawodu. Obawiają się, że będzie się im odbierać sprawy, w których są specjalistami, i zmuszać do orzekania w innych dziedzinach.

- Z naszych badań wynika, że środowisko sędziów, także cywilistów, jest za odrębnością sądów rodzinnych. Z nadesłanych do nas ankiet wynika, że na 2 tys. sędziów z całej Polski 83 proc. chce odrębnego sądownictwa rodzinnego - argumentuje sędzia Waszkiewicz.

- To wylewanie dziecka z kąpielą. Tego typu sprawy wymagają ogromnego wyczucia, doświadczenia i stażu sędziowskiego - ocenia Maria Wentland-Walkiewicz.

Podkreśla, że praca sędziego rodzinnego opiera się na wywiadach kuratorskich, współpracy z psychologami, placówkami oświatowymi, centrami pomocy rodzinie. Bez specjalnego przygotowania i specjalizacji w prawie rodzinnym trudno będzie komukolwiek zapanować nad tym.

Sprawy rodzinne wymagają szczególnych predyspozycji. Trzeba być psychologiem, pedagogiem i mieć ludzkie podejście do tych spraw.

- Zwykły sędzia, który na co dzień orzeka w sprawach cywilnych, nie uniesie ciężaru tego typu spraw. Tylko dzięki doświadczeniu sędziów wiele konfliktów udaje się zakończyć ugodowo - dodaje Maria Wentland-Walkiewicz.

W toczącej się dyskusji nie brakuje też głosów, które zamiast likwidacji sądów rodzinnych zachęcają do rozszerzenia ich kompetencji. O sprawach rodzinnych powinien rozstrzygać jeden sąd, w ramach skoncentrowanego postępowania.

W tej chwili oddzielnie prowadzi się sprawy o alimenty, oddzielnie sprawy o ustalenie kontaktów z dzieckiem, oddzielnie zmianę postanowienia rozwodowego w zakresie tego, z kim mają być dzieci.

- Uważam, że wszystkie sprawy dotyczące rodziny powinny toczyć się przed jednym sądem, w ramach jednego postępowania - podkreśla Maria Wentland-Walkiewicz.

Proponuje też, aby do sądów rodzinnych rejonowych wróciły rozwody i separacje.

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.183.008a.001.jpg@RY2@

Zmiany ustroju sądów powszechnych

Ewa Grączewska-Ivanova

ewa.graczewska-ivanova@infor.pl

adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.183.008a.002.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Ewa Milewska-Celińska, adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych

Jestem absolutną przeciwniczką rezygnacji z obligatoryjnych wydziałów rodzinnych na poziomie sądów rejonowych. Przekazanie spraw rodzinnych do wydziałów cywilnych to kompletnie chybiony pomysł. Przede wszystkim spowoduje to opóźnienia w rozpoznawaniu spraw rodzinnych. W wydziale cywilnym czeka się na rozpoznanie sprawy co najmniej pół roku, a w sądzie rodzinnym - miesiąc lub dwa. Nie wyobrażam sobie także, aby w tak delikatnych kwestiach jak losy dziecka rozstrzygali sędziowie cywiliści. Sprawy rodzinne wymagają zupełnie innego podejścia i doświadczenia zarówno sędziowskiego, jak i życiowego.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.