Obywatele będą pikietować w obronie sądów rejonowych
Zniesienie sądów to pierwszy krok do likwidacji powiatów - obawiają się mieszkańcy
28 lutego przed Ministerstwem Sprawiedliwości odbędzie się manifestacja w obronie sądów. Jej uczestnicy chcą pokazać, że nie zgadzają się z resortowymi planami przekształcenia ponad 115 sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe większych jednostek. Podczas pikiety zostanie wręczona ministrowi sprawiedliwości petycja, pod którą podpisało się 150 tys. mieszkańców miasteczek, w których sądy mają zostać zniesione.
Racje manifestujących
- Protestujemy, bo uważamy, że to, co obecnie robi się z sądami, to pierwszy krok do likwidacji niektórych powiatów - mówi adwokat Wojciech Błaszczyk, działający w imieniu Obywatelskiego Komitetu Obrony Sądu w Sochaczewie.
Jego zdaniem jeżeli zostanie zniesiony sąd rejonowy, to w następnej kolejności zlikwidowana zostanie prokuratura rejonowa, a później także komenda powiatowa policji.
- Jak już nie będzie sądu, prokuratury i policji, to zostaną skasowane inne powiatowe instytucje i urzędy - twierdzi Wojciech Błaszczyk.
I podaje przykład Sochaczewa, gdzie obecnie likwidowane są powiatowa stacja sanepidu oraz powiatowy lekarz weterynarii.
- A jak już te wszystkie instytucje i urzędy zostaną zniesione, to politycy uznają, że nie ma powodów, aby utrzymywać powiat sochaczewski - przewiduje Wojciech Błaszczyk.
Zdaniem resortu walka obywateli to jedynie walka o zachowanie prestiżu.
- Po wejściu zmian w życie obywatele nie będą mieli trudności w dostępie do wymiaru sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie - elastyczne wykorzystanie pracy sędziów przyczyni się do krótszego oczekiwania na rozstrzygnięcie spraw w sądach - podkreślał na jednym ze spotkań z samorządowcami minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
Obawy mieszkańców
To nie przekonuje przedstawicieli lokalnych społeczności.
- Ten argument ministra jest nieuczciwy - uważa Wojciech Błaszczyk.
I wskazuje, że z uzasadnienia projektu rozporządzenia wynika, iż wydział sądu powinien liczyć co najmniej pięciu sędziów.
- Tak więc gdyby przyjąć, że w reorganizowanych sądach powstaną tylko dwa wydziały - karny i cywilny - to żeby utrzymywanie ich było optymalne z punktu widzenia resortu sprawiedliwości, w wydziale zamiejscowym łącznie musiałoby być zatrudnionych co najmniej 10 sędziów. A tymczasem aż w 97 sądach wytypowanych do zniesienia zatrudnionych jest 10 lub mniej sędziów - mówi Wojciech Błaszczyk.
Dlatego też jego zdaniem za jakiś czas może się okazać, że resort uzna, iż nie ma powodu utrzymywać tych wydziałów, w których pracuje mniej niż pięciu sędziów.
Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu