Trybunał nie ma się czym pochwalić
TK wciąż nie przedstawił informacji na temat swojej działalności w 2016 r. W poprzednich latach taki dokument był udostępniany w miesiącach wiosennych
Z zamieszczonych na stronie Trybunału Konstytucyjnego cząstkowych danych wynika, że w ostatnim czasie popularność tej instytucji mocno osłabła. Wskazuje na to dużo mniejsza niż w latach ubiegłych liczba kierowanych do niego spraw (patrz: grafika). Sam TK podjął też mniej rozstrzygnięć. O ile w 2015 r. TK wydał 173 orzeczenia, to w pierwszych trzech kwartałach 2017 r. - zaledwie 57.
Niespełnione nadzieje
Kiedy w grudniu 2016 r. prezydent powierzał Julii Przyłębskiej misję kierowania trybunałem, mówił, że chciałby, aby TK zabrał się do dynamicznej pracy. "Jest wiele zaległości, jeżeli chodzi o sprawy obywatelskie, które od lat czekają na załatwienie" - podkreślał Andrzej Duda. Dziś, patrząc na opublikowane przez trybunał dane statystyczne, można mieć poważne wątpliwości, czy prośba prezydenta została spełniona.
- Widać wyraźnie, że przyśpieszenia w tempie rozpatrywania spraw przez TK nie ma. Warto więc przypominać te słowa prezydenta. Sędziowie trybunału powinni mieć świadomość, że odpowiedzialność za odbudowanie autorytetu TK spoczywa przede wszystkim na nich - zauważa dr hab. Marek Dobrowolski, konstytucjonalista z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Problemem jest nie tylko zbyt mała liczba rozstrzygnięć. Widać bowiem wyraźnie, że w centrum zainteresowania sędziów nadal znajdują się przede wszystkim sprawy o charakterze politycznym. Wystarczy wskazać na wnioski składane przez posłów PiS czy prokuratora generalnego. Te rozpatrywane są w iście błyskawicznym tempie. Jako przykład można podać wniosek PG dotyczący przepisów ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, w którym domagano się uznania za niekonstytucyjne regulacji określających sposób wyłaniania członków do tego organu. Sprawa wpłynęła do TK w kwietniu br., a już w czerwcu zapadł wyrok (sygn. akt 5/17). Co więcej, wyrok ten był zgodny z oczekiwaniami obecnych rządzących. Długo na rozstrzygnięcie nie musiał również czekać wniosek posłów PiS o zbadanie zasad wyłaniania kandydatów na prezesa Sądu Najwyższego. W tym przypadku TK potrzebował zaledwie siedem miesięcy na wydanie orzeczenia (sygn. akt K 3/17). I znów w znacznej części jego treść pokrywała się z oczekiwaniami wnioskodawców.
- To dowód na to, że dla TK priorytetem są sprawy istotne z punktu widzenia rządzących, a nie te ważne dla praw i wolności obywatelskich - komentuje dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Takie działanie TK budzi wątpliwości także dlatego, że jeszcze w 2015 r. politycy partii rządzącej przekonywali, że prezes TK nie powinien mieć absolutnej swobody w decydowaniu o kolejności rozpatrywania spraw przez trybunał. Podnoszono wówczas, że przez takie ukształtowanie przepisów cierpią obywatele, których sprawy odkładane są przez TK ad Kalendas Graecas. W jednej z tzw. ustaw naprawczych kompetencje prezesa w tej mierze zostały więc ograniczone, ale po odejściu z TK jego ówczesnego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego posłowie rządzącej większości przestali się przy swoim pomyśle upierać i w uchwalonych przez nich pod koniec zeszłego roku ustawach dotyczących TK próżno już takiego ograniczenia szukać.
- Może więc, gdy emocje już opadną, należałoby się jednak zastanowić nad jakimś rozwiązaniem, które stanowiłoby ustawową wskazówkę, w jakiej kolejności TK powinien rozpatrywać wpływające do niego sprawy. Chociaż trudno będzie całkowicie abstrahować od tego, co na ten temat zostało już powiedziane w okresie sporu o trybunał - zastanawia się dr hab. Dobrowolski.
Ekspertów nie dziwi więc, że zaufanie do TK coraz bardziej maleje.
- Odbudowanie prestiżu tak ważnej instytucji to długotrwały proces i z całą pewnością nie sprzyjają temu coraz to nowe konflikty, jakie co jakiś czas wybuchają wokół trybunału - kwituje ekspert z KUL.
Poślizg w publikacji
Na brak zaufania do TK wpływ może mieć również to, że działalność tej instytucji staje się coraz mniej transparentna dla obywateli.
- Od pewnego czasu większość spraw nie jest rozstrzygana na rozprawach. Publicznie ogłaszane są jedynie wyroki i to zazwyczaj bez udziału przedstawicieli mediów. W ten sposób niszczy się budowaną z takim mozołem kulturę prawną - zauważa dr Balicki.
Teraz jeszcze okazuje się, że TK zwleka z przedstawieniem informacji o istotnych problemach wynikających z jego działalności i orzecznictwa w 2016 r. W poprzednich latach ten coroczny dokument trafiał do Sejmu już w kwietniu.
- Brak tego sprawozdania może być papierkiem lakmusowym tego, co się dzieje w TK, chociaż trudno tylko na tej podstawie formułować jakieś bardziej generalne oceny - uważa Marek Dobrowolski.
Bardziej dosadnie komentuje to Ryszard Balicki.
- Być może TK po prostu nie ma się czym pochwalić. Przedstawienie na forum Sejmu takiego sprawozdania byłoby przyznaniem się do upadku. To unaoczniłoby obywatelom, jak bardzo w ciągu tego ostatniego roku trybunał stracił na znaczeniu i jak bardzo pogorszyło się jego działanie - kwituje ekspert z UWr.
Sam TK nie odpowiedział na nasze pytania.
@RY1@i02/2017/216/i02.2017.216.18300050b.801(c).jpg@RY2@
Coraz gorsze wyniki trybunału
Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu