Dziennik Gazeta Prawana logo

Fiskus odda miliardy z ulgi prorodzinnej

30 czerwca 2018

SPOŁECZEŃSTWO Prawie 7 mld zł - tyle na dzieci odliczyli podatnicy w deklaracjach PIT za ubiegły rok

To dane szacunkowe na podstawie informacji przesłanych nam przez izby skarbowe. Z ulgi za ubiegły rok skorzystało 4,3 mln podatników - niewiele więcej niż rok wcześniej. Sama wielkość odpisów też jest porównywalna, bo według zestawienia Ministerstwa Finansów w rozliczeniach za 2014 r. podatnicy odpisali 6,9 mld zł ulgi na dzieci.

Dlaczego kwota nie rośnie? Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), mówi, że nawet gdyby dochody podatników zwiększały się bardzo szybko, to i tak na kwotę ulgi nie miałoby to dużego wpływu. Wynika to z jej nowej konstrukcji obowiązującej od dwóch lat. Zwiększyła się kwota odliczeń na trzecie dziecko (do 2000 zł) oraz czwarte i każde następne (do 2700 zł). A poza tym wprowadzono możliwość odliczenia ulgi od składek w przypadku, gdy zapłacony podatek był zbyt niski, by w pełni z niej skorzystać.

- Nawet szybki wzrost dochodów podatników niewiele więc tu zmieni. Zmniejszałyby się dopłaty ze składek ubezpieczeniowych i zdrowotnych, ale rósłby odpis od podatku - efekt netto byłby ciągle podobny. Wielkość ulgi mogłaby się zwiększać tylko wtedy, gdyby więcej rodziców podjęło pracę i uzyskiwało opodatkowany dochód. A na taki efekt specjalnie nie można teraz liczyć, m.in. ze względu na uruchomiony właśnie program "Rodzina 500 plus", który raczej będzie miał negatywny wpływ na aktywność rodziców na rynku pracy. Jeśli część z nich zrezygnuje z zatrudnienia, wartość ulgi może nawet nieznacznie spadać - mówi Michał Myck.

Tradycyjnie największe odpisy były w województwach z dużymi ośrodkami miejskimi. Lideruje Mazowsze (dzięki Warszawie), gdzie 723 tys. podatników odpisało w sumie ponad 1 mld zł. Na drugim miejscu jest województwo śląskie, w którym w 503 tys. deklaracji odpisano około 700 tys. zł. Trzecie miejsce to Małopolska (Kraków): 360 tys. odpisów na łączną kwotę 660 tys. zł.

Na drugim biegunie znalazły się regiony z mniejszą liczbą mieszkańców i mniej zamożne. Najmniej odpisów było w Opolskiem (niespełna 94 tys. na 156,7 tys. zł), Lubuskiem (117,5 tys. na 181,8 tys. zł) i Podlaskiem (107 tys. na 188 tys. zł).

Michał Myck zwraca uwagę, że od czasów zmodyfikowania ulgi rodzinnej przez poprzedni rząd właściwie zaniechano prób jakiejkolwiek modyfikacji tej formuły wspierania rodzin z dziećmi. A taki przegląd jego zdaniem bardzo by się przydał. Kraje UE stosują różne formuły wspomagania rodzin za pomocą systemu podatkowego i nie ograniczają się tylko do ulg. Przykłady to Francja czy Portugalia, która stosuje tzw. iloraz rodzinny: podatnik może wspólnie rozliczyć się nie tylko z żoną, ale też z dziećmi. Dzięki temu oprócz zatrudnienia premiowana jest wielodzietność. Bo nawet przy dużych dochodach nominalnie opodatkowanych wysoką stawką podatkową realne obciążenie jest znacznie mniejsze.

- Tymczasem od momentu wprowadzenia reformy 500 plus temat ulgi na dzieci w Polsce właściwie zniknął, przestaliśmy się zastanawiać nad tym, czy ta forma wsparcia jest efektywna, czy nie. Dużo się mówi o świadczeniach wychowawczych, o pozostałych formach mniej. Wsparcie w ramach systemu podatkowego można jeszcze dostosować, by trafiało ono w większym stopniu do pracujących rodzin o niskich dochodach. Pomysł dopłat do pełnej wysokości ulgi ze składek ubezpieczeniowych dla tych, którzy zarabiają zbyt mało, by w pełni ją odpisać tylko od zaliczek podatkowych, jest dobrym przykładem, jak takie wsparcie można reformować - mówi Michał Myck.

Dobrą okazją do przeglądu działania ulgi mogą być prace nad podatkiem jednolitym, które trwają w kancelarii premiera. Jednak według deklaracji polityków PiS ulga pozostanie w niezmienionym kształcie, podobnie jak wspólne opodatkowanie małżonków.

Według Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, ulga podatkowa na dzieci, nawet zmodyfikowana, to zaszłość, która dziś nie spełnia swojego zadania. - Gdy ją wprowadzono, niewiele było bezpośrednich form wsparcia. Z czasem zaczęły się one pojawiać: były to rozwiązania w rodzaju becikowego czy obecnie dodatków 500 plus. W takim otoczeniu ulga od podatku nie ma specjalnie racji bytu - mówi Jankowiak.

Jego zdaniem wskazane byłoby odejście od dochodów jako bazy decydującej o wielkości wspomagania i zastąpienie jej kryterium majątkowym.

- Jeśli celem pomocy państwa miałoby być wyciąganie rodzin z ubóstwa, kryterium majątkowe ma większy sens, bo obejmuje nie tylko bieżące dochody, ale również majątek rodziny. Może przecież być tak, że rodzina przejściowo ma niższe dochody, ale jej zasoby są duże. W takiej sytuacji adresowanie pomocy do niej wydaje się mało celowe - mówi Jankowiak. I dodaje, że nie ma złudzeń: takie rozwiązania jak ulga na dzieci czy wprowadzone ostatnio dodatki na długo pozostaną w systemie ze względów politycznych. Bo każdy, kto zechce je ograniczyć, musi liczyć się ze spadkiem społecznego poparcia.

@RY1@i02/2016/163/i02.2016.163.00000030b.801.jpg@RY2@

Jak rozliczano ulgi na dzieci

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.