Dlaczego koronawirusa boję się bardziej niż śliskiej wanny
P r oblem epidemii koronawirusa każe mi zadać pewne pytanie, a mianowicie: co to jest niewspółmierność? Niektórzy wciąż pamiętają ze szkoły podstawowej, że dwa odcinki nazywamy niewspółmiernymi, jeżeli nie istnieje taki trzeci, który w obu mieściłby się określoną ilość razy.
Nigdy nie mogłam pojąć, jak to jest możliwe, by taka matematyczna potwarz w ogóle istniała. No bo jak to? Żeby nie dało się tak wymierzyć kroku, by dwie rzekomo niewspółmierne ulice przejść od początku do końca, bez doskoku? Coś jest nie tak ze wszechświatem, jeśli zdarzają się przedmioty, których nijak nie można zmierzyć tą samą miarą.
A jednak godzę się na istnienie niewspółmierności, inaczej niż większość tych ludzi dobrej woli, którzy zawsze się budzą z dogmatycznej drzemki, kiedy pojawia się jakieś budzące szczególną panikę tłumu zagrożenie dla życia i zdrowia – jak choćby epidemia albo terroryzm – i wyciągają z tylnej kieszeni auta, wanny i drabiny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.