Pułapka Kaczyńskiego to szansa dla Morawieckiego
Kiedy wszyscy spodziewali się, że wtorkowa decyzja Komitetu Politycznego PiS będzie jedynie formalizować decyzję o wyrzuceniu z partii ludzi Mateusza Morawieckiego, stało się coś nieoczywistego. Jarosław Kaczyński podjął decyzję, aby sprawę niepodpisania „lojalek” skierować do rzecznika dyscyplinarnego partii, który na dodatek ma się zajmować każdą sprawą osobno. Tym sprytnym ruchem prezes PiS zaszachował grupę rozłamowców i zatrzymał ją w formalnym niedopowiedzeniu, bez jakiejkolwiek sugestii, ile to wszystko może potrwać. Po co?
Sprawa jest oczywista. Nie chodzi o to, że Kaczyński chce dać drugą szansę ludziom Morawieckiego, bo przecież po ich wolcie nie może już sobie na to pozwolić. Rezygnując z represji wobec rozłamowców, podważyłby swoje przywództwo i zachęcił do testowania granic pozostałych. Teraz chodziło o to, aby przelicytować Morawieckiego w toczącej się „blame game”, grze określającej, kto jest bardziej winny rozejścia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.