Współpraca jest lepsza niż współzawodnictwo
Większość z nas uczono od dziecka, że współzawodnictwo buduje. Oczywiście szlachetne współzawodnictwo. Ta nauka zaczyna się już w przedszkolu. Kto pierwszy skończy zupkę, kto namaluje najładniejszy obrazek, kto zbierze najwięcej makulatury. Potem szkoła i znowu - kto jest najlepszym uczniem... I tak do później starości.
Lubimy być pierwsi, najlepsi - niestety, lubimy mieć też poczucie, że inni są od nas gorsi. Jest taki smutny żart, opowiadany jako rdzennie polski, ale przecież aktualny na całym świecie. Pan Bóg zwraca się do człowieka: "Uczynię dla ciebie, co zechcesz, ale pod warunkiem, że dla twojego sąsiada uczynię dwa razy tyle. Czego byś pragnął." Człowiek po głębokim namyśle: "Pozbaw mnie, Panie Boże, jednego oka".
Zwyczaj ubiegania się o palmę pierwszeństwa jest zakorzeniony w nas od pokoleń. Przeniknął też do zarządzania zespołami ludzkimi w przedsiębiorstwach, szkołach, wojsku, organizacjach społecznych, w polityce. Wszyscy bez przerwy ścigamy się w jakichś zawodach - niestety, jakże często według zasady "niech ja stracę, byle on nie zyskał".
Często przytaczanym przykładem szlachetnego współzawodnictwa jest sport wyczynowy. Ale sport wyczynowy to podział na lepszych i gorszych oraz zasada, że aby ktoś wygrał, ktoś (reszta) musi przegrać! Sport wyczynowy od lat dryfuje więc w kierunku stanowiącym zaprzeczenie tego, czym miał być: dopingu, afer korupcyjnych, coraz ostrzejszej kontroli i coraz większym nadużyciom.
Współczesna wiedza o zarządzaniu bardzo silnie eksponuje tezę, że podstawą sukcesu każdego zespołu, a w tym i każdej jednostki w tym zespole, jest współpraca. Wiadomo też, że współzawodnictwo nie stymuluje współpracy, ale ją niszczy. Niestety, z wielkim trudem przychodzi wdrażać ideę współpracy we współzawodniczącej społeczności. Jest to bez wątpienia najtrudniejsze z wyzwań każdego menedżera. Wymaga przezwyciężenia wielu nawyków.
Staropolska recepta na prawdziwy barszcz zaczyna się od słów: "Weź cały ocet, jaki masz w domu, i wylej go do stawu". Menedżer, który pragnie budować swój zespół według nowoczesnych zasad i kształtować w nim stosunki życzliwości, otwartości i współpracy, powinien rozpocząć od usunięcia z tego zespołu źródeł niechęci, poczucia krzywdy i zawiści. Te uczucia kreuje porównywanie między sobą pracowników i zespołów. Edwards Deming, legendarny twórca sukcesu wielu japońskich i amerykańskich firm, przestrzegał menedżerów przed dokonywaniem takich porównań. Nie ma gorszych i lepszych. Każdego należy zachęcać i od każdego oczekiwać, aby był co dzień lepszy. Lepszy nie od innych, ale od tego, jaki był wczoraj.
@RY1@i02/2010/121/i02.2010.121.130.002b.001.jpg@RY2@
Andrzej Jacek Blikle
Andrzej Jacek Blikle
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu