Konstytucja wymaga zmiany
Minęło siedem lat od naszej akcesji do Unii Europejskiej. Być może były to biblijne lata, tak tłuste, że nawet nie czuliśmy potrzeby konstytucyjnego odnotowania naszej obecności w Unii. Może dlatego, że polskie aspiracje integracyjne były w naszym mniemaniu usprawiedliwione historią, a może czas ostatnio biegł zbyt szybko, by naszą obecność w UE poddać głębszej refleksji, a być może nie chciano wywoływać wilka z lasu. W każdym razie o Unii w konstytucji nadal milczymy
Zjednoczona unijnie Europa nie przysparzała nam, jak dotychczas, żadnych kłopotów. Wręcz przeciwnie: z wejściem do niej wiązały się same korzyści i przyjemności. Sama tylko możliwość swobodnego poruszania się po całej Europie bez paszportu, ograniczony co prawda jeszcze, ale jednak szerszy niż dotychczas rynek pracy - dały nam zwiększone szanse także na indywidualny rozwój. A co tu dopiero mówić o strumieniu środków inwestycyjnych, które popłynęły szeroką strugą niemal jak z rogu obfitości. "Polska w budowie" mogła w dużej mierze zaistnieć dzięki nim, a marszałkowie województw, starostowie, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie mają nadal kłopoty z zasypianiem, bo na spokojny wypoczynek nie pozwala im przymus bezustannego poszukiwania pieniędzy na udziały własne, konieczne dla wiązania inwestycyjnego kapitału unijnego. Nawet niewielkie 500 zł dopłaty bezpośredniej do każdego niemal hektara to jednak efektywny zastrzyk do każdego wiejskiego gospodarstwa - na dodatek bez podatku i jakichkolwiek zobowiązań. Na wsi każdy grosz naprawdę się liczy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.