Nieważny kryzys w strefie euro. Liczą się krajowe sondaże poparcia polityków
Ostatni tydzień unaocznił, jak bardzo polityczny charakter ma obecny kryzys. Premier Papandreu przecież nie po to wpadł na pomysł referendum, aby zwiększyć swą siłę przetargową w relacjach z Angelą Merkel i Nikolasem Sarkozym. Zaproponował to rozwiązanie na potrzeby wewnętrznej polityki. Ogłaszając, że chce przeprowadzić referendum, zupełnie nie przejmował się reakcją swych rozmówców w Unii Europejskiej. Wyglądało też na to, że był nią zaskoczony. Przypomnę, że duet Merkel - Sarkozy odpowiedział ostro: albo referendum, albo euro. Nerwowa reakcja rynków i postawienie sprawy na ostrzu noża podziałały. Pytanie tylko, dlaczego Papandreu nie brał takiego obrotu sprawy pod uwagę. Widać, jak głęboko grecka polityka zakorzeniona jest w tradycji populistycznej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.