Potrzebujemy polityki architektonicznej
Prawo własności do terenu nie oznacza prawa do tego, by budować na nim, co się chce i jak się chce
Polskiej prezydencji w Unii towarzyszy, jak wiadomo, wiele imprez i spotkań. W końcu września w gdańskim Muzeum Morskim miała miejsce konferencja na temat polityk architektonicznych - europejskich i narodowych. Z wyspy Ołowianka rozciągał się widok na nadbrzeże Motławy i starego żurawia. Niestety nadwodny fronton Gdańska oglądaliśmy przez rozkopany właśnie plac przed muzeum i ruiny Wyspy Spichrzów. Plac był rozkopany nie z powodu badań archeologicznych, lecz znanej mi od dzieciństwa metody nazwanej ostatnio "Polska w budowie", czyli chaotycznego rozkopywania kraju pod hasłem "Infrastruktura, głupcze!". Jeśli chodzi o wyspę, to pamiętam jeszcze konkurs na jej zabudowę z lat 70., więc nie potrafię zobaczyć w ruinach, które ranią moje oczy i poczucie zdrowego rozsądku gdańskiego Forum Romanum.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.