Jak żyć w czasach stagnacji
Stagnacja wielkich gospodarek jak Stany Zjednoczone i Niemcy stała się faktem. Niestety jej efekty widać w Polsce. Słabsze dane o lipcowej produkcji przemysłowej w żadnym wypadku nie są jednak sygnałem stagnacyjnym, ale wskazują na spowolnienie polskiej gospodarki w drugim półroczu. O ile jeszcze miesiąc temu oczekiwano w drugiej połowie tego roku dynamiki rzędu 4 procent, o tyle dziś byłbym skłonny skorygować ten wskaźnik bliżej poziomu 3,5 procent. Taki wynik oznaczałby znaczne spowolnienie w stosunku do pierwszego półrocza i dynamikę wzrostu poniżej 4 procent w całym roku. Prawdopodobnie też wzrost gospodarczy w przyszłym roku osiągnie poziom poniżej 3,5 procent. To bardzo wstępne szacunki ze względu na krótki szereg danych i wciąż znaczną niepewność co do przyczyn i charakteru stagnacji zaobserwowanej w najsilniejszych spośród rozwiniętych gospodarek na świecie.
Na tle Europy Polska i tak będzie zachwycać, bo prawie każdy kraj ze starej Europy marzyłby o takim spowolnieniu. Trzeba bowiem pamiętać, że stagnacja oznacza brak jakichkolwiek przyrostów, również zysków przedsiębiorstw. Jeśli więc scenariusz stagnacyjny jest najbardziej prawdopodobny, to nie powinna dziwić korekta wycen na rynku akcji. Naturalne jest jednak pytanie, na ile głęboka powinna być to korekta i czy rynek już przypadkiem nie przesadził. W okresie podwyższonej niepewności jutra i obaw, że kolejne dane mogą okazać się jeszcze gorsze od poprzednich, rynek woli dmuchać na zimne. A jak tylko pojawi się zła informacja, to podejście to przeradza się w zachowania paniczne. Niestety taki jest teraz nastrój.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.