Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyszłością Polski jest BIZUKA

27 czerwca 2018

Przez lata twierdziliśmy, że szansą na rozwój Polski są fundusze unijne. Faktycznie dzięki nim gospodarka szybciej się rozwija, funduszom unijnym w tym i przyszłym roku będziemy zawdzięczali co najmniej jeden procent wzrostu. Tyle że budowy stadionów, dróg czy mostów skończą się niedługo, i to przyspieszenie wzrostu okaże się tymczasowe. Długofalowe efekty inwestycji unijnych na razie są niestety negatywne. Na przykład pomimo miliardów euro wydanych na wspieranie innowacyjności, ta obniżyła się w ubiegłych latach, o czym informuje GUS.

W minionych miesiącach w dyskusji o szansach rozwoju Polski zaczyna dominować gaz łupkowy. Już widzimy te miliardy euro z eksportu gazu lub ograniczenia jego importu. Ja mam nadzieję, że z gazu łupkowego nic nie wyjdzie. Przykład ze środkami unijnymi pokazuje bowiem, że przychody z gazu prawdopodobnie wydalibyśmy w ciągu dekady, co doprowadziłoby do wzrostu płac i całkowitej utraty konkurencyjności naszej gospodarki. To się nazywa "choroba holenderska", bo podobne zjawiska wystąpiły w Holandii po rozpoczęciu eksploatacji olbrzymich złóż gazu. Co prawda są dobre przykłady, jak Norwegia, gdzie przychody z eksportu ropy są lokowane w specjalnym funduszu przyszłych pokoleń. Ale dla polskich polityków liczy się tu i teraz, więc można założyć, że kolejne rządy wydawałyby zyski z eksploatacji gazu na bieżące potrzeby.

Dlatego szansą dla Polski nie są ani fundusze unijne, ani łupki, tylko BIZUKA. To słowo powstałe ze słów BIZnes i naUKA. Oznacza takie połączenie biznesu i nauki, z którego powstają nowe, innowacyjne firmy odnoszące sukcesy komercyjne, najlepiej w skali globalnej. Słowo BIZUKA zostało stworzone na potrzeby Raportu o innowacyjności polskiej gospodarki przygotowanego na zlecenie Telekomunikacji Polskiej i Krajowej Izby Gospodarczej. Dziś raport będzie prezentowany na Kongresie Innowacyjnej Gospodarki w Centrum Kopernika w Warszawie.

Współpraca uczelni z biznesem w Polsce kuleje. Są oczywiście pozytywne przykłady, ale w swojej masie polska nauka produkuje osiągnięcia wyłącznie na własne potrzeby. Na potrzeby gospodarki i biznesu jest zamknięta. W Polsce system wpierania nauki ma przede wszystkim charakter pomocy socjalnej - jedni naukowcy dają granty innym w taki sposób, żeby zapewnić kolegom dochody na przyzwoitym poziomie. Za pieniądze unijne wznosimy liczne budynki na uczelniach publicznych, tylko kto tam się będzie uczył w czasach nadciągającego niżu demograficznego? Za pieniądze krajowe i unijne tworzymy mnóstwo nowych małych laboratoriów, bo każdy chce mieć swoje. Tyle że takie małe laboratorium nie może się równać z laboratoriami w krajach rozwiniętych. Lepiej stworzyć jedno, nowoczesne, potężne i wynajmować zespołom badawczym.

Biznes nie chce rozmawiać z uczelniami, bo uważa, że nie ma o czym. W biznesie są projekty, kamienie milowe, cele biznesowe. Na uczelni czas płynie inaczej, można projekt zrobić teraz albo za pół roku. Ewaluacja efektów jest iluzoryczna i nie jest oparta na celach biznesowych. Na konferencje związane z zarządzaniem w firmach organizowane przez uczelnie przychodzą głównie... koledzy z innych uczelni, bo biznes traktuje to jako stratę czasu.

Mógłbym opisać jeszcze wiele przykładów pokazujących, dlaczego najważniejszy czynnik rozwoju Polski w przyszłości jest w tak marnej kondycji. Na szczęście istnieje prosty sposób na szybką poprawę. Nowo powołany Komitet Ewaluacyjny Jednostek Naukowych niedługo przedstawi nowe kryteria oceny. Może przyjąć dwie strategie - zostawić stary system albo radykalnie zmienić sposób oceny jakości uczelni, promując rozwój BIZUKI. Proponuję jeden prosty wskaźnik z dużą wagą udziału przychodów z badań i prac na rzecz biznesu w przychodach uczelni ogółem. Najwyższą ocenę dostaną te jednostki, które są liderami w tym obszarze. Bo na samej UCE daleko nie zajedziemy.

@RY1@i02/2011/108/i02.2011.108.000.010a.001.jpg@RY2@

Krzysztof Rybiński

Krzysztof Rybiński

Autor jest rektorem Uczelni Vistula (d. Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Informatyczna w Warszawie)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.