Dziennik Gazeta Prawana logo

Na własny użytek

1 lipca 2018

Z nałogami trzeba walczyć. W tej wojnie trzeba być konsekwentnym. Nasz ustawodawca najwyraźniej jednak o tym zapomniał. Taki wniosek nasuwa się po ostatnich próbach nowelizowania przepisów. Państwo będzie nadal bezpardonowo zwalczać wielbicieli ziółek, natomiast nałogowych alkoholików zacznie traktować pobłażliwie. Nikt już bowiem nie zmusi ich do podjęcia leczenia.

Jeśli zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia przepisy o wychowaniu w trzeźwości zostaną uchwalone, pijanej osoby, która zaszczyci swoją obecnością lekarza w izbie wytrzeźwień, nikt nie będzie pytał, czy ma ochotę zażyć leki. Po prostu je poda. Jeśli znajdujący się w stanie upojenia alkoholowego pacjent rzuci pielęgniarką o ścianę, bo piwo na imprezie było za ciepłe, lub wymierzy jej zbyt mocnego klapsa w pupę, trafi do izolatki. Te rozwiązania nie pomogą jednak wyeliminować społecznego problemu alkoholizmu. Okazuje się, że pacjent po powrocie do domu może wymazać z pamięci noc spędzoną w izbie wytrzeźwień. Ustawodawca zdecydował się bowiem na walkę z alkoholikami, ale nie z alkoholizmem. Sąd już nie będzie mógł nakazać alkoholikowi obowiązkowego leczenia. Co więcej, jeśli okazałoby się, że pod wpływem alkoholu osoba ta popełniła jakieś przestępstwo, zawsze w sądzie może powiedzieć dwa magiczne słowa - pomroczność jasna. Historia pokazała, że mają większą moc niż oklepane hokus pokus.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.