Zderzenie kultur, czyli inwestowanie kontra spekulacja
Jeden z moich znajomych uwielbia grać na giełdzie. Grać, nie inwestować. Trzymanie akcji w portfelu dłużej niż kilka dni uważa za głupotę. Często pozbywa się papierów już po kilku godzinach. Zdaje mi się, że zaciągnął kredyt, by procenty po zamknięciu transakcji znaczyły więcej. Giełdę postrzega jako miejsce walki ambitnych młodych rekinów z wielkimi żarłaczami obracającymi setkami milionów złotych, dla których cała reszta to plankton bez szans na przeżycie. Z tych, którzy wkładają swoje pieniądze w fundusze czy akcje w perspektywie kilku lat, starając się łapać dołki, umie dosadnie pożartować. Często mam wrażenie, że o inwestowaniu mówimy innymi językami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.