Są rzeczy bardziej dotkliwe niż gwizdy na Powązkach
Chyba już nie ostały się w naszym kraju żadne świętości - myślałem ostatnio, parząc na wspaniałą sylwetkę sędziwego gen. Ścibora-Rylskiego w czasie uroczystości 1 sierpnia na Powązkach. To dziwaczne towarzystwo, które przychodzi tam co roku po prostu pobuczeć, nie zdaje sobie chyba z tego sprawy, że po politykach, przeciwko którym buczą i gwiżdżą, spływa to jak po pływającym ptactwie. W końcu świat polityki żyje konfliktem, nauczył się go wykorzystywać w każdych okolicznościach i dla niego każda okazja pokazania wroga i zdobywanej nad nim nawet chwilowej przewagi jest na wagę złota.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.