Związki zawodowe są nam potrzebne dla socjohigieny
Jedni mają pieniądze i władzę. Drudzy transparenty, zachrypnięte od krzyku gardła, a czasem pały, kamienie, nawet butelki z benzyną. Co jakiś czas związkowcy oraz politycy do spółki z biznesem stają naprzeciw siebie, a ich starcie ma zapewnić równowagę w społecznym ekosystemie. I nie ma się co czarować, że gdziekolwiek indziej na świecie (czy kiedykolwiek w historii) te stosunki wyglądały inaczej. Nie, zawsze i wszędzie jest tak samo.
Między bezpośrednimi starciami następują dłuższe bądź krótsze czasy pokoju, kiedy to strony mogą i powinny ze sobą współpracować. I tak się dzieje w większości cywilizowanych państw. Ale nie u nas. Tak swoją drogą, to paradoks dziejowy, że w kraju, który na niepodległość wybił się dzięki ruchowi związkowemu, ów ruch stał się belfegorem, którym straszą dzieci, i jednocześnie ulubionym chłopcem do bicia. W dużej zresztą mierze na własne życzenie.
Łatwo jest dopisywać kolejne grzechy do związkowej listy wykroczeń. Pieniactwo, szukanie zysków przez związkowych bonzów i wchodzenie przez nich w korupcyjne układy z dyrekcjami kosztem załogi. Mała skuteczność przy nadmiernej krzykliwości. Nieznajomość prawa, działanie na szkodę zakładu pracy. Etc., etc.
Faktycznie potrzebna jest zmiana prawa, która ukróciłaby związkowe rozpasanie. I spowodowała, aby to głównie od szczodrości członków związku zależała pensja jego przywódców. Skutek? Zapewne konsolidacja ruchu związkowego, a co za tym idzie - jego większa siła.
Bo związki są potrzebne, choćby dla równowagi wspomnianego ekosystemu - zwłaszcza dziś, w czasie kryzysu.
Ale jak złośliwy robak mózg mi drąży uporczywa myśl. Że najlepiej dla samych związków byłoby je zdelegalizować. Wtedy wszystko można by zacząć od nowa.
@RY1@i02/2012/109/i02.2012.109.000000200.802.jpg@RY2@
Mira Suchodolska, sekretarz redakcji
Mira Suchodolska
sekretarz redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu