Sądy musi nadzorować niezawisły sędzia
Bez odebrania politykom wpływu na wymiar sprawiedliwości jego prawdziwa reforma nie ma wielkich szans powodzenia
Warunkiem sine qua non realnej reformy sądownictwa jest powierzenie nadzoru nad sądami powszechnymi osobie spoza polityki. Najlepiej, by był nią pierwszy prezes Sądu Najwyższego. Nie będzie on poszukiwał poklasku, niepotrzebne mu są konferencje prasowe, by się uwiarygodnić, nie potrzebuje fajerwerków w nadziei, że ciemny lud to kupi. I przede wszystkim ma wiedzę, doświadczenie, autorytet i czas, by zmiany przeprowadzić. Nawet w razie zmiany na tym stanowisku (najwcześniej po upływie kadencji, która trwa 6 lat, a w praktyce zwykle rzadziej - nie zaś po 1 czy 1,5 roku jak w przypadku ministra) jego następcą jest inny sędzia Sądu Najwyższego - znający poprzednika, mający zbliżone doświadczenia życiowe, autorytet i cele.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.