Dziennik Gazeta Prawana logo

Trudno być ministrem, gdy szuflady poprzedników straszą pustką, a jeśli już coś w nich jest, to tykające bomby

28 czerwca 2018

Rozgorzała krytyka ministrów. Minister sportu Joanna Mucha, wcześniej minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, minister edukacji Krystyna Szumilas, a także minister transportu Sławomir Nowak -znaleźli się nie tylko w ogniu krytyki opozycji, lecz także mediów i publicystów. Pewnie czasem słusznie, ale często niesłusznie, gdyż w Polsce nie funkcjonuje żadna ciągłość władzy, nawet kiedy ministrowie są z tej samej partii co ich poprzednicy. Jak można było wiedzieć, co kryje kontrakt menedżera od sportu, jakie bzdury są w ustawie o refundowaniu leków czy co naprawdę zdziałano w sprawie autostrad? Minister Mucha została, podobnie jak minister Arłukowicz, zwyczajnie oszukana, ale nikt - za co im chwała - nie zwala na poprzedników, chociaż łatwo mogliby to zrobić. Nie wynika to jednak z wyjątkowo złej woli lub nieudolności poprzedników, lecz z braku administracyjnej ciągłości. Wiadomo, że w Wielkiej Brytanii funkcjonuje instytucja stałego sekretarza stanu, który pozostaje mimo zmian partyjnych. W innych krajach rozwiązuje się to inaczej, ale nie może być tak, że nowy minister musi przede wszystkim prześledzić, czy nie ma jakichś min lub bomb, na które mógłby wpaść.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.