Transfiction
Kochamy fikcję. Dzięki niej możemy się czuć mądrzejsi niż w rzeczywistości, ładniejsi, a w ogóle lepsi. Szkoda tylko, że nie poczujemy się zdrowsi. I szkoda, że tam, gdzie w grę wchodzą przepisy i pieniądze, fantazjowanie nie wystarczy. Zwłaszcza że kiedy spotyka się ono z rzeczywistością, funduje nam bolesne zderzenie. Tak jest z dyrektywą unijną, dzięki której mieliśmy mieć - my, Polacy, my, obywatele Unii - swobodny dostęp do opieki lekarskiej w dowolnym kraju Wspólnoty. Wszystko zostało wynegocjowane, podpisane, za chwilę wchodzi w życie. Ale nie, nie wchodzi. Urzędnicy pracują dzień i noc, oplatając nowe prawo pajęczyną dodatkowych uregulowań. Chodzi o to, żeby nikt nie jeździł leczyć się za granicę. Bo za drogo. Nie stać nas nawet na leczenie tutaj, w kraju, więc proszę nie zadawać głupich pytań. Wszystko jasne? W ogóle nie stać nas na tę całą Europejską Unię, bo zamiast tylko dawać, wysuwa wobec nas zaskakujące żądania. Więc udajemy, że niby wszystko jest OK, ale tak kombinujemy, żeby było jak zwykle.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.