Samoregulacja branż zamiast armii nowych urzędników
Lubimy narzekać na armię urzędników zatrudnionych w administracji publicznej. Że jak upadał socjalizm, to było ich tylko 150 tys., a teraz jest 450 tys. Że na faksy, podróże służbowe, ksero i prowizje bankowe wydają rocznie 5 mld zł. Bo Polacy lubią narzekać. Ale jak jest jakiś problem, od razu mówią - niech rząd to rozwiąże. Jest skandal z koniną, niech rząd powoła specjalną komisję, która będzie badała całe produkowane mięso na obecność koniny. Tylko że takie podejście powoduje dalszy wzrost zatrudnienia, bo trzeba uchwalić przepisy, powołać urząd ds. obecności koniny w mięsie, zatrudnić urzędników, którzy przeprowadzą kontrolę, przeszkolić. Muszą mieć samochody służbowe, żeby dojechać na miejsce kontroli, telefony komórkowe. I tak koszty administracji puchną. Oczywiście wszystko dla dobra obywateli, bo w jednym promilu produktów mięsnych być może znalazła się konina.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.