Jedzenie dobre, tylko z czego?
Pamiętają państwo scenę z "Misia" Stanisława Barei, w której to Ryszard Ochódzki trafił na strajk w brytyjskim banku? Urzędnicy odmówili pracy, ponieważ oświetlenie było za słabe. Ochódzki, przyzwyczajony do innej "etyki" pracy, skwitował to słowami: "Oj, przewraca się wam w głowach, przewraca!".
Mam wrażenie, że polscy producenci żywności muszą reagować podobnie na doniesienia z innych krajów, w których konsumenci się wściekają, że produkty wołowe "uzupełniane" są koniną. W końcu w kraju nikt od nich nie wymaga, aby skład podany na etykiecie był zgodny z rzeczywistą zawartością produktu. Jednak kupujący w innych krajach są przyzwyczajeni do innych standardów, więc także tamtejsze sieci detaliczne zwracają większą uwagę na skład. Stąd żądania badań DNA, które mają potwierdzać komponenty produktów, oraz rezygnacja ze współpracy z firmami, które nie dają gwarancji jakości.
To, że te zwyczaje przejmują sieci handlowe działające w Polsce, uważam za fakt pozytywny dla konsumentów. Czas, aby wreszcie ktoś zajął się fatalnym postrzeganiem polskiej żywności zarówno za granicą, jak i w kraju. Przydałoby się, aby resort rolnictwa i podległe mu służby odeszły od dotychczasowej polityki milczenia o problemach tudzież wiecznego zaprzeczania, kiedy coś tam wyjdzie na jaw, i postawiły na jakość. W innym wypadku bowiem wzrost eksportu polskiej żywności może zostać zahamowany, a na dodatek nasze produkty zyskają marną opinię. To zaś, jak trudno zmienić opinię o produktach z danego kraju, widać po tym, ile Chińczycy wydają, aby ich wytwory były postrzegane jako solidne i nowoczesne.
@RY1@i02/2013/040/i02.2013.040.000000200.802.jpg@RY2@
Marek Siudaj kierownik działu branże i firmy
Marek Siudaj
kierownik działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu