Dziennik Gazeta Prawana logo

Pseudourzędnicy psują prawo

26 czerwca 2018

Premier powinien posprzątać własne podwórko z umów śmieciowych, a dopiero wtedy wypowiadać wojnę nieuczciwym przedsiębiorcom. Inaczej jego pomysły są mało wiarygodne.

Armia rządowych urzędników oficjalnie się nie powiększa. Wciąż jest na poziomie ok. 122 tys. osób. Co więcej, w 2011 r. i 2012 r. łącznie ubyło w niej dwa tysiące etatów. Patrząc z boku, można mieć wrażenie, że ministrowie i wojewodowie zaczęli poważnie traktować zalecenie szefa rządu o niezwiększaniu zatrudnienia w urzędach. Tym bardziej że co kwartał muszą tłumaczyć się w kancelarii premiera z każdego nowego etatu. Takiego obowiązku nie mają, jeśli podpiszą ze specjalistą umowę-zlecenie lub o dzieło. Jak wynika z sondy DGP, niektóre urzędy zawierają setki takich kontraktów rocznie, a rekordzista Ministerstwo Edukacji Narodowej - grubo ponad tysiąc. Ale wszyscy są zadowoleni. Premier - bo na konferencji prasowej może oficjalnie poinformować, że zatrudnienie w administracji już nie puchnie. Dyrektorzy generalni - bo choć faktycznie zwiększają zatrudnienie, to nie muszą tego wykazywać, a dodatkowo unikają kłopotów związanych z rekrutacją.

Powstaje jednak problem prawny, gdy osoba zatrudniona na zleceniu staje się pseudourzędnikiem. Przychodzi tak jak pozostali o stałych porach i wychodzi ze wszystkimi po godz. 16. Wykonuje te same zadania co inni. Ma nawet naczelnika, który wydaje jej polecenia. Znam osobiście przypadki, gdy osoby na śmieciówkach pracują tak przez wiele miesięcy i nawet zarabiają więcej od zwykłych pracowników. Z pewnością tacy pseudourzędnicy - określani w zawieranych z nimi umowach jako świadczący usługi doradcze czy eksperckie - nie przejmują się tym, że bycie urzędnikiem mianowanym pozostaje w sferze marzeń. Dla nich liczy się to, że mają pracę i niezłe zarobki. Obie te sfery są jednak w urzędach poza wszelką kontrolą. A fikcyjna walka z biurokracją kwitnie.

@RY1@i02/2014/034/i02.2014.034.183000600.802.jpg@RY2@

Artur Radwan dziennikarz Gazety Prawnej

Artur Radwan

dziennikarz Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.