Gdzie populizm słabo się sprzedaje
Moja angielska baza jest w Bournemouth - a konkretnie na Charminsterze. To kosmopolityczna, kolorowa i rozświetlona dzielnica młodego miasta na południowym wybrzeżu. W dzień panuje tu łagodna bryza znad Kanału, a nad plażą szeroką jak w Łebie kursują rozwrzeszczane mewy. Wieczorem wybrzeże powoli pustoszeje, za to Charminster rozpala pod grillem, a wszystkie ściany libańskich, włoskich i tureckich barów huczą od plotek. O polityce mówi się tu rzadko. Każdy pilnuje własnych spraw, a że pełno tu etnicznych knajp, można się tu zasiedzieć nad tandoori albo kebabem, oddając się bardzo niepolitycznym rozważaniom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.