Zdrowy rozsądek? Nie czas na niego
Komentarz tygodnia
Istne szaleństwo. Tak jednym zdaniem można określić mnogość zmian, jakie w naszym prawie w ostatniej chwili - tuż przed zakończeniem tej kadencji parlamentu - chcą wprowadzić parlamentarzyści, rząd i prezydent. Oczywiście na tapecie są przede wszystkim sprawy społeczne, głośno medialne. I tak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki są pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek, jednorazowy dodatek dla emerytów i obniżenie wieku emerytalnego, wcześniej - przed wyborami prezydenckimi - zadbano o pracujących rodziców i umowy terminowe. Nie zapomniano też o uregulowaniu zawodu psychologa, przedsiębiorczych matkach etc. Jak widać - dla każdego coś miłego. Jestem już znużona tym trwającym od dłuższego czasu wyborczym wysypem pomysłów. Tym bardziej że część z nich nie ma szans na realizację, o czym politycy świetnie wiedzą. Jeśli prace nad projektami nie zostaną zakończone przed zakończeniem kadencji Sejmu, to zgodnie z zasadą dyskontynuacji trafią do kosza. I tak stanie się z projektem ustawy obniżającej wiek emerytalny. Taki sam los spotka założenia do ustawy regulujące pracę psychologów. Po co je więc zgłoszono? Obie te propozycje - pierwsza zgłoszona przez prezydenta Dudę, druga przez Ministerstwo Pracy - to przede wszystkim zwykły element gry wyborczej, a nie szczera próba rozwiązania problemu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.