Dziennik Gazeta Prawana logo

Antropocen, czyli eksploatacja Ziemi

30 czerwca 2018

Czy ktoś rozsądny może wątpić, że niezbędne do funkcjonowania społeczeństw zasoby naszej planety muszą się kiedyś wyczerpać? Niech nikogo nie myli to, iż z punktu widzenia poszczególnych osób czy nawet całych krajów Ziemia wydaje się nieskończenie wielka. Tę naiwną opinię wspomaga świadomość minionych 10 tys. lat w miarę stabilnej sytuacji ziemskiego środowiska naturalnego, prawda jest jednak inna i niezaprzeczalna - wszystkie zasoby naturalne są ograniczone i któregoś dnia ludzkość dojdzie do kresu możliwości ich wykorzystywania. A gdyby tak się stało, to już na pewno bez możliwości podjęcia wtedy jakichkolwiek działań zaradczych. Globalna intensyfikacja działalności gospodarczej i wzrost konsumpcji (rozumiane statystycznie, co jak wiemy, nie wyklucza wielu, często dramatycznych obszarów ubóstwa) tworzą problemy ważne bynajmniej nie tylko dla naszej odległej, enigmatycznej przyszłości. Skala i charakter naszych obecnych działań, takich jak wycinanie lasów, emisja gazów cieplarnianych czy niszczenie różnorodności biologicznej, destabilizują bowiem naturalne środowisko człowieka w stopniu wymagającym podjęcia działań natychmiast. Stwierdzenie to jest konkluzją artykułu opublikowanego niedawno w prestiżowym czasopiśmie naukowym "Science" przez pracującego w Australii i Szwecji wybitnego badacza ekosystemów W. Steffena i jego 17 współautorów. A holenderskiego noblistę P. Crutzena skłoniła jakiś czas temu do zaproponowania terminu "antropocen" na określenie obecnie trwającej epoki geologicznej - terminu akcentującego rozmiar zmian dokonywanych na Ziemi przez człowieka. Ostrzegawcze opinie potwierdzane są przez wielu innych uczonych. Autorzy ww. artykułu twierdzą, że groźna dla ludzkości destabilizacja ekosystemu Ziemi jest kwestią jedynie paru dekad. Swój pogląd opierają na analizie dziewięciu problemów uważanych od paru lat przez środowiska naukowe za kluczowe dla trwałości życia na Ziemi w obecnej formie. Do problemów tych należą m.in.: niszczenie warstwy ozonowej, poziom dostępu do pitnej wody, kwasowość oceanów, stężenie aerozoli w atmosferze czy obecność w środowisku egzotycznych związków chemicznych. Przekroczenie granicznych wartości mierników poszczególnych zjawisk tego typu naukowcy traktują jako dramatyczne ostrzeżenie rozwojowe - później mieć będziemy do czynienia ze strefą całkowitej niepewności co do możliwości dalszego istnienia ekosystemu. Nie musi to wprawdzie od razu oznaczać globalnej katastrofy, ale stworzy sytuację zupełnie dotychczas nieznaną. Porównuje się ją niekiedy do ostrzeżeń o możliwościach zejścia w górach lawin - pewności nigdy nie ma, ale skutki często okazują się tragiczne. W omawianym przypadku optymistyczna wersja zakłada, że konsekwencje zmian miałyby bardzo istotny wpływ na możliwości rozwoju globalnej cywilizacji w sposób zgodny z dotychczasowymi wyobrażeniami, zaś o wersji pesymistycznej trudno nawet mówić...

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.