Moim obiektywnym zdaniem
Komentarz tygodnia
Nastały takie czasy, że przez internet już nie tylko robimy zakupy, lecz także porównujemy towary, sprawdzamy ceny i czytamy opinie o produktach i sklepach. Nieocenioną pomoc niosą tu porównywarki. Gdy już dokonamy zakupu i nieopatrznie zaptaszkujemy zgodę na udział w jednym z licznych systemów oceny, będziemy bombardowani prośbami o wystawienie po zakupach komentarza. Sam popełniłem ten błąd.
Kupiłem w e-sklepie czajnik elektryczny. Czajnik jak czajnik, szkoda, że nie działa. A skoro sklep mnie tak zachęcał do komentarza, postanowiłem go zaspokoić - i wystawić taki, na jaki zasługuje sprzedawca wysyłający niesprawny towar w kilka dni po deklarowanym terminie. Tym bardziej że doświadczenia z wystawianiem komentarzy miałem dobre: szast-prast, w trzy minuty informowałem świat, że rzecz cudownie się sprawdza, a dany sklep jest mi drugim domem.
Okazało się jednak, że wystawienie pozytywnego komentarza produktowi lub sklepowi to banał. Nawet negatywna ocena towaru to bułka z masłem. Kłopoty się pojawiają, gdy chcę źle napisać o sklepie. Skomentowanie, zaptaszkowanie, wysłanie - to moment. Ale zaraz pojawiają się pytania doprecyzowujące: "Czy jesteś pewien, że Twoja opinia jest zgodna z rzeczywistością?" Tak, jestem pewien. "Czy jesteś pewien, że Twoja opinia jest obiektywna?" Obiektywna opinia...? Postraszono mnie jeszcze konsekwencjami na wypadek, gdybym bezpodstawnie oczernił firmę, ale w końcu ocena poszła w świat. Tyle że przed publikacją komentarzowi przyjrzy się jeszcze moderator. A w międzyczasie da do wglądu także skrytykowanemu sklepowi. I ten się z moją obiektywną opinią nie zgodził. Zanim więc nie udowodnię, że mam obiektywne powody do bycia niezadowolonym, moja opinia się nie ukaże.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Sklepy płacą za pojawianie się w porównywarkach. Część firm prowadzących tego typu serwisy wychodzi jednak z założenia, że najważniejsza jest uczciwość i to, by internauci ufali ocenom. Są jednak i takie, które uważają, że trzeba zadowolić tego, kto płaci, czyli sklep. A ten będzie zadowolony, jeśli opinie o nim będą dobre.
Moim obiektywnym zdaniem to zwykłe nabijanie nieświadomych klientów w butelkę. I mówię to pod rygorem odpowiedzialności karnej.
@RY1@i02/2015/085/i02.2015.085.183000400.802.jpg@RY2@
Patryk Słowik
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu