Kłopoty z diamentem
Epoki, rządy czy ustrój mogły się w Polsce zmieniać, tylko problemy z Andrzejem Wajdą pozostawały takie same
Nawet moment swojej śmierci Wajda wybrał taki, by zakłopotać rządzących i zaanektować - jak zawsze - historyczny kontekst. W Warszawie kończył się Kongres Kultury 2016. Uczestnicy zebrali się głównie po to, żeby okazać, jak im ciąży władza PiS, ogłaszając hasło: "Nie oddamy wam kultury". Szefowa redakcji "Wiadomości" z telewizji rządowej odnotowała śmierć mistrza, skierowanym do buntowników przesłaniem na Twitterze: "Wajda R.I.P. Walcie się dalej #NieOddamyWamKultury". Co ponoć miało oznaczać życzenie, by wielki reżyser "spoczywał w pokoju", a uczestnicy kongresu nadal mogli prowadzić swoją konstruktywną debatę o polskiej kulturze. Potem "Wiadomości" materiał o śmierci światowej sławy Polaka, który zmienił oblicze kina, wyemitowały w głównym wydaniu na piątym miejscu. Cóż jednak mogła zrobić redakcja z osobą, która przed zgonem tak otwarcie wyrażała swą wrogość wobec "dobrej zmiany", skumała się ze środowiskiem "Gazety Wyborczej" oraz od lata gloryfikowała postać Lecha Wałęsy. I tak dobrze, że wspomniany materiał nie został nadany po serwisie sportowym. "To smutne, że Wiadomości nie zdobyły się na uczynienie z jego śmierci pierwszej informacji. Umarł przecież tytan naszej kultury, piszę to z całą odpowiedzialnością za słowo" - obruszył się nawet, nieukrywający swej sympatii do PiS, publicysta Piotr Zaremba.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.