Koniec pracy, jaką znamy
Etat stanie się deficytowym towarem? Przybędzie biednych pracujących? A może trwająca właśnie rewolucja w zatrudnianiu poprawi jego jakość? To zależy tylko od nas
Schyłek wieku kojarzy się z końcem epoki, strachem przed nieznanym, upadkiem dotychczasowych struktur społecznych, politycznych, gospodarczych. Dwie dekady temu - gdy kończył się nie tylko wiek, ale całe tysiąclecie - wspomniane skojarzenia były znacznie bardziej wymowne. Zwłaszcza że zbiegły się w czasie z rewolucją geopolityczną (upadkiem ZSRR i końcem zimnej wojny) oraz technologiczną (rozwojem internetu i nowoczesnych środków komunikacji). Tę pierwszą ukierunkował Francis Fukuyama w słynnym eseju "Koniec historii?" z 1989 r. Sformułował tezę, zgodnie z którą upadek komunizmu kończy dotychczasowy proces historyczny i jest równoznaczny ze zwycięstwem liberalnej demokracji. Z kolei w 1995 r. Jeremy Rifkin, inny amerykański publicysta ekonomiczny, obwieścił koniec pracy. W publikacji (o takim tytule) przewidywał, że już w najbliższych latach coraz większym problemem będzie brak etatów, bo nowoczesne technologie i coraz powszechniejsza automatyzacja procesów produkcji spowodują brak zapotrzebowania na pracowników.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.