Radość z przegranej
Skoro przez kilka stuleci ponosi się głównie klęski, to nie pozostaje nic innego, tylko się nimi szczycić. Gorzej, jeśli przeradza się to w ślepy zachwyt, bez wyciągania wniosków z błędów
Potężne narody zazwyczaj fetują z wielką pompą minione triumfy, w czym celują Rosjanie, Francuzi i Amerykanie. Mniejsze czasami wolą wieczną żałobę. Specjalistami od tego ostatniego są Żydzi oraz, czujący się równie wybranym narodem, Polacy. Konkretnie to wybranym do epatowania świata własnymi krzywdami. Co wcale nie jest działaniem pozbawionym sensu, bo doznane cierpienie nie tylko pozwala uwierzyć w to, iż przodkowie zawsze byli dobrzy i wspaniali. W dłuższym okresie okazuje się ono najskuteczniejszą bronią słabych. Niestety ma tę wadę, że czyni niezdolnym do wspólnej radości z wielkich sukcesów, bo przecież takowa nie przystoi męczennikom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.