Niebezpieczna tęsknota za szeryfem
Naturalna potrzeba sprawiedliwości sprawia, że czekamy na nowego Wyatta Earpa albo Robin Hooda. Gdy już się taki objawi, jesteśmy gotowi wybaczyć mu wszystko - nawet łamanie prawa
Nielegalne graffiti na pociągach, autobusach czy tramwajach jest stałym elementem krajobrazu. Sprawców trudno złapać, na zmywanie rzadko kiedy starcza czasu, pieniędzy lub jednego i drugiego. Pomalowany pociąg to symbol: albo przejęcia przestrzeni, wolności artystycznej, niezgody na brud i obskurność (w przypadku gdy graffiti bardziej zdobi zdezelowany skład), albo bezmyślności, głupoty i chamstwa (gdy bazgroły pojawiają się na pachnących nowością pociągach czy tramwajach). Najczęściej jest to jednak symbol bezradności państwa, w którym nikt nie jest w stanie ochronić mienia publicznego i nawet tego nie ukrywa. Patrząc na kolejny pomazany wagon, mur czy elewację, widzimy drwinę sprawców i niemoc służb, na którą niby się nie zgadzamy, ale z którą nauczyliśmy się żyć.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.