Wnuczęta Stirlitza
Czy to w Niemczech, czy w Polsce hasła nowych „ruchów pokojowych” zaskakująco przypominają te z czasów zimnej wojny. Modus operandi agentury wpływu też jest dziwnie podobny
Gdy S. szedł ulicami Warszawy, coś zdradzało w nim szpiega. Może onuca wystająca z walonek, może treści wrzucane w internecie, a może to, że funkcjonariusze FSB na Belwederskiej wołali za nim: priwiet, tawariszcz lejtienant!”. To żartobliwy komentarz jednego z moich znajomych na Facebooku, odnoszący się do osoby, ostatnio dość powszechnie identyfikowanej jako rosyjski agent wpływu. Tekst nieprzypadkowo nawiązuje do znanych dowcipów o Stirlitzu, radzieckim filmowym superagencie z czasów II wojny światowej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.