Piekło niewirtualne
C o dziś wiedzą wszyscy? Że mleko UHT nie kwaśnieje, że wykastrowany kot powinien szczególnie dbać o linię – i że wielkie internetowe firmy z Doliny Krzemowej, zarazem sprawcy i zwycięzcy globalizacji, osiągają rekordową moc wpływu na świadomość ludzką oraz zyski, o których nie śniło się filozofom sprzed cyfrowej rewolucji.
Wszyscy mniej lub bardziej dogłębnie rozumiemy też, że działalność Facebooka plus przystawki (WhatsApp, Oculus, Instagram), Twittera, Google'a wraz z YouTube’em, a także poniekąd Amazona, ma wyjątkowy potencjał dystopijny. Innymi słowy, że łatwo mogą nam zgotować piekło. Przyczyny ich robiącego wrażenie potencjału piekłotwórczego są, zasadniczo rzecz biorąc, dwie: globalna skala działania i model biznesowy, który z punktu widzenia bezwzględnych mechanizmów rynku jest praktycznie nie do zmiany. Model ów polega na skutecznym dobieraniu reklam do użytkownika, nakazuje wszystkim tym firmom bezlitośnie, bez względu na prywatność, zbierać jak najwięcej danych o nas; bezprecedensowa skala, na jaką działają, daje im możliwość zrozumienia mas ludzi lepiej, niż umieją to zrobić sami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.