Dziennik Gazeta Prawana logo

Reforma nauki, czyli o czym nie chcemy rozmawiać

17 lipca 2018

W ś rodowisku akademickim toczy się spór o kształt polskiej nauki. Najnowsza jego odsłona, koncentrująca się wokół Konstytucji dla nauki, czyli rządowego projektu ustawy reformującej funkcjonowanie uczelni, przeniosła debatę na nowy poziom. Po pierwsze, głos zabrali studenci, czyli grupa uczestników wspólnoty akademickiej, która zazwyczaj jest przy takich okazjach pomijana, ale też postrzegana jako bierna i niezorganizowana. Po drugie, pojawiły się wobec ustawy niezwykle krytyczne głosy płynące z obozu rządzącego. W pewnym momencie sprzeciw połączył – rzecz, wydawałoby się, nie do pomyślenia – tak skrajnych aktorów, jak Obywatele RP i pisowscy radykałowie w rodzaju Krystyny Pawłowicz.

Mówi się, że kiedy wszyscy cię atakują, jest to najlepszy dowód, że masz rację. Byłbym daleki od zastosowania tej maksymy w kontekście projektu ustawy. Nie ulega jednak wątpliwości, że propozycje Konstytucji dla nauki dotykają, a przynajmniej próbują dotknąć, obszarów fundamentalnych dla polskiej Akademii. Kluczowym problemem jest jednak to, czy środowiskowe porozumienie, ujawniające się np. w kwestii autonomii – o której naruszanie, a wręcz niszczenie, płyną oskarżenia z wielu stron – dotyczy rzeczywiście sfery wartości, czy też może raczej pewnych interesów grupowych, a właściwie korporacyjnych. Krótko mówiąc, czy nie jest tak, że akademicy po prostu nie mają ochoty, żeby ktokolwiek z zewnątrz wsadzał nos w ich sprawy.

Pozostało 87% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.