Dziennik Gazeta Prawana logo

Gra na wyniszczenie

28 czerwca 2018

W aferze o nieszczęsną nowelizację ustawy o IPN wątek ukraiński zszedł na plan dalszy. Ze zrozumiałych powodów: głupocie przywołania antysemickich demonów akurat w 50. rocznicę Marca 68 trudno dorównać, podobnie jak dyplomatycznej (i promocyjnej) katastrofie towarzyszącej tej "godnościowej" aberracji. Ale nad sprawą ukraińską w nowelizacji warto się pochylić, choćby dlatego że "ukraińskość" to jedyne zastosowane w tym tekście etniczne kryterium określania tożsamości zbrodniarzy. Zbrodnie na narodzie polskim popełniali "naziści", "komuniści" oraz "ukraińscy nacjonaliści i kolaboranci". O ile tradycyjnie polska negacja zarzutów o wspieranie Niemców w dziele zagłady Żydów jest trwałym elementem rodzimego dyskursu tożsamościowego, zgodnie z którym ofiary w żadnych okolicznościach nie mogą być katami, o tyle to, że doklejono bez ładu i składu kwestię ukraińską w takim kontekście i brzmieniu (w pierwotnym projekcie, który przeleżał w parlamencie prawie półtora roku, nie było o tym ani słowa), pachnie już czymś innym. Mówiąc najkrócej: pachnie Moskwą Putina. I postsowiecką polityką pamięci historycznej, wybielającą stalinowski genocyd, szukającą dziejowych usprawiedliwień dla zaboru Krymu i prowadzenia krwawej wojny na ukraińskim terytorium. Faktyczna niepodległość Ukrainy jest spełnieniem koszmarnego snu Józefa Stalina. Jest też z różnych powodów, jakby ktoś nie zauważył, polską racją stanu - niezależnie od rachunku niewyrównanych win, jaki mamy z Ukraińcami.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.