Jak się karmi, to się rządzi [WYWIAD RIGAMONTI]
Rosją rządzą ludzie wychowani w tej samej tradycji, w tej samej szkole kształcenia kadr, której historia zaczyna się gdzieś tam w 1917 r.
Z Witoldem Szabłowskim rozmawia Magdalena Rigamonti
Co pan zjadł?
Najlepszego?
Tak.
Tam, w Rosji, to bliny.
Kto robił?
Wiktor Biełajew, kremlowski kucharz. Takie same zrobił wcześniej Margaret Thatcher. Miała prawie nic nie jeść, a zjadła osiem.
Z czym te bliny?
Ja jadłem z powidłami, z łososiem. Dobry kucharz ma coś takiego w rękach, jakąś supermoc, że od niego to jedzenie nie wychodzi dobre, ono wychodzi wybitne. Kiedy Wiktor Biełajew tam pracował, kuchnia kremlowska była jedną z dwóch, trzech najlepszych profesjonalnych kuchni na świecie. Zupa z orzechów włoskich. Ucha. Dał mi spróbować tej uchy. Gotował ją przez siedem godzin jednocześnie w trzech garnkach, w każdym garnku inna szlachetna ryba. Trzy wywary łączy się ze sobą i dodaje 50 g wódki. Przepis wzięty żywcem z kuchni carskiej.
W ilu rosyjskich kuchniach pan był?
W wielu. Najpierw jednak salon. Pogawędka i sprawdzanie, kto przyszedł, jakie pytania zadaje, czy można mu zaufać. Kuchnia to prywatny teren, serce domu. Do kuchni się w butach nie wchodzi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.