Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Chiny tkają sieć przyjaciół. Przyda się, kiedy jakiś kontrakt będzie potrzebny od zaraz [WYWIAD]

Sylwia Czubkowskadziennikarka technologiczna, redaktorka prowadząca Magazyn Spider’s Web+. Autorka książki „Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę”
<p>Sylwia Czubkowska - dziennikarka technologiczna, redaktorka prowadząca Magazyn Spider’s Web+. Autorka książki „Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę”</p>Tuchlinski Studio
14 października 2022
aktualizacja 16 października 2022

Pytanie brzmi: czy potrafimy brać od Chińczyków fundusze, nawiązywać współprace, a potem mieć silny kręgosłup i powiedzieć: „Biznes biznesem, ale my uważamy, że…”. Myślę, że moglibyśmy mieć z tym problem.

Z Sylwią Czubkowską rozmawia Anna Wittenberg

Fińska dziennikarka Jessikka Aro została zaszczuta i musiała wyjechać z kraju po tym, jak zaczęła śledzić i opisywać aktywność rosyjskich trolli w internecie. Nie obawiasz się, że to samo stanie się po twojej książce o tym, jak Chiny podbijają Europę Środkową?

Przykład Jessikki Aro pokazał, co może się stać z człowiekiem, który uderzy choćby w najmniejszą cząstkę rosyjskiego systemu. Nieważne, czy jesteś politykiem, dziennikarzem czy factcheckerem - zostanie w ciebie wymierzona kampania dezinformacyjna. Jej losy to chyba najbardziej skrajny przykład w Europie. Nawet Eliot Higgins, założyciel Bellingcat, nie miał aż takich przejść. Być może zadziałało też to, że Jessikka jest kobietą. W kobietę wciąż łatwiej uderzyć. Ale ja się nie boję, bo Chiny mają zupełnie inny modus operandi niż Rosja.

Jak działają?

O wiele mniej agresywnie, raczej starając się podważyć reputację. Na stronie lubimyczytać.pl jeden z czytelników ocenił moją książkę na 2/10 i skomentował, że historia o prześladowanych Ujgurach, czyli muzułmańskiej mniejszości uciskanej przez Chińczyków, to mit, a sama książka jest bezwartościowym przykładem działania amerykańskiej propagandy. Oczywiście może być to opinia zwykłego użytkownika, ale doskonale wpisuje się w chińską narrację i metody pracy.

Podobne komentarze pojawiały się na twoim wieczorze autorskim transmitowanym online.

To jeden z głównych tematów suflowanych przez Chińczyków - podważanie ich krytyki argumentami, że Stany Zjednoczone robią znacznie gorsze rzeczy. To taki whataboutism. Spotkał się z tym każdy, kto próbuje krytykować działania Państwa Środka. W tej sprawie akurat nie mam sobie nic do zarzucenia, bo piszę dużo i bardzo krytycznie o funkcjonowaniu amerykańskich firm technologicznych - o tym, jak działają zarówno w USA, jak i w Europie, w Polsce, jaki mają wpływ na użytkowników. Właściwie to jest moja główna działka, planuję już książkę o lobbingu i technologicznej kolonizacji ze strony big techów, głównie amerykańskich. Oczywiście mamy też kolonizację ze strony big techów chińskich. Słabszą, bo one są po prostu nowsze.

Decydując się na używanie aplikacji czy urządzeń, siłą rzeczy wybieramy ekosystem, w którym chcemy funkcjonować. Albo mamy amerykańskiego iPhone’a i Facebook, albo chiński telefon od Huaweia i TikTok. Co jest mniejszym złem?

Pozostało 86% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.