Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wolę ławkę w Arsenalu niż ekstraklasę tylko z nazwy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

ROZMOWA

MAŁGORZATA CHŁOPAŚ:

WOJCIECH SZCZĘSNY*:

Nie. Trzymamy się razem, jest bardzo przyjaźnie. Tomek przyjechał na zgrupowanie jako pierwszy bramkarz. Jednak jeśli spiszę się dobrze, to ciężko będzie mnie stąd wyrzucić. Chcę być numerem jeden na Euro 2012.

Nasi trenerzy częściej stawiają na bramkarzy, którzy nie są od nas lepsi. Ben Foster nie jest lepszy od Tomka, co nie ulega wątpliwości, bo on po prostu nie jest dobrym bramkarzem. Vito Mannone jest słabszy ode mnie.

Kiedy okazało się, że Fabiański i Almunia są niedysponowani, liczyłem, że dostanę szansę w Arsenalu, ale trener postawił na Vito. Włoch dostał osiem szans i wykorzystał jedną. Ja grałem raz, w Pucharze Ligi, i szansę wykorzystałem. Ale co zrobić? Nie będę się przecież kłócił z Arsenem Wengerem! Przyjąłem decyzję z pokorą, ale boss wie, że mi się ona nie podoba.

Tylko dlatego, że jest ode mnie starszy. Tak powiedział boss, gdy podkreślał, że ma duży dylemat, na kogo postawić. Niestety do mnie to nie przemawia. Ciężko pogodzić się z tym, że w klubie, w którym wciąż powtarza się "stawiamy na młodzież", daje się szansę gorszemu zawodnikowi tylko dlatego, że jest starszy.

Na mojej pozycji pewność siebie jest często ważniejsza od samych umiejętności. Jak przystało na Szczęsnego, jestem pewny siebie, może nawet zbyt pewny, ale nie przekraczam chyba żadnych granic, ujawniając, że nie podoba mi się, iż nie gram.

Ostatnio niestety coraz częściej dostaję od niego w łeb.

Wkurzył się, jak to przeczytał. Pokiwał palcem i powiedział: synku, chyba ci się trochę korbka odkręciła. Skoro jest okazja, to sprostuję - uważam, że do mojego taty wciąż bardzo mi daleko. Tata najczęściej przymyka oko na to, co mówię w wywiadach, bo gdybym ja zaczął się czepiać tego, co mówi on, to rozpętałaby się wojna.

Gdy jest na trybunach, nie mogę sobie pozwolić na błąd. To taki typ faceta, który udaje, że nie widzi tego, co robię dobrze, a chętnie wytyka błędy, co nie jest przyjemne. Ale Thierry Henry też mógł strzelać po cztery bramki w meczach, a jego ojciec krzyczał na niego przez jedną niewykorzystaną okazję. Zawsze mówiłem, że chcę osiągnąć więcej niż tata, choć na razie nie sięgam mu do pięt. Nasze dokonania będzie można porównać, dopiero gdy skończę karierę.

Piłkarz w takiej sytuacji przygasa, przy złym podejściu to może przybić. Wolę siedzieć na ławce w Arsenalu i trenować z najlepszymi na świecie, niż grać w ekstraklasie tylko z nazwy. To, że nie gram w klubie, nie miało dotychczas dużego wpływu na moją dyspozycję - w kadrze U-21 prezentowałem się dobrze.

Łatwo dociera do piłkarzy. Nie próbuje jak jego poprzednicy kombinować, tylko prostymi słowami mówi, czego od nas oczekuje. Jaki jest sens robienia długich odpraw, z których i tak nikt nic nie rozumie?

A czemu nie? Michał gra na najwyższym europejskim poziomie, w Lidze Mistrzów. Podjął wyzwanie i jest idealnym kandydatem na lidera drużyny. Przecież nie można powoływać samych 19-latków.

Mówią, że już w 15. roku życia mi odbiło. Zazdrośnicy, którzy nic w piłce nie osiągnęli i się na niej nie znają. W Polsce część ludzi jest bezczelnie zazdrosna i przyczepi się do wszystkiego.

W megaekskluzywnym apartamencie. Jestem bardzo zadowolony, że w tym wieku mogłem sobie pozwolić na taką nieruchomość. Żeby móc spełnić to marzenie, wziąłem kredyt na 10 lat. Chciałem mieć w Londynie swoje miejsce, a dom to przecież niezła inwestycja. Wciąż mam jeszcze na głowie wiele spraw związanych z tym zakupem. Sam wybrałem meble, na te droższe jeszcze czekam. Kiedy przyjechały do mnie mama i dziewczyna, były pod wrażeniem, że facet mógł tak dobrze urządzić mieszkanie.

Sam sobie sprzątam, piorę i gotuję. Skończyłem liceum i w każdej chwili mogę podjąć studia w Londynie. Powoli wchodzę w dorosłe życie, ale nadal ciężko mi powiedzieć, czy mój dom to jeszcze Polska, czy już Anglia. Chyba jednak Polska, tu mam przyjaciół.

Raczej z młodymi, mniej znanymi piłkarzami, którzy przyszli do Arsenalu w tym czasie co ja. Większość z nich przebiła się do pierwszego zespołu - moich dwóch najlepszych kolegów to Jack Wilshere, z którym przez jakiś czas mieszkałem, a w tej chwili w Anglii robi się z niego wielką gwiazdę, i Franc Merida, Hiszpan, który niedawno w Pucharze Ligi strzelił bramkę i został zawodnikiem meczu. Oczywiście zazdrośnicy będą mówili, że jak się spyta van Persiego o Wojciecha, to nie będzie wiedział, kto to. Będzie, będzie. Ale OK, niech sobie gadają.

Życie nocne Londynu interesowało mnie w tamtym roku. Teraz się ustatkowałem, znalazłem miłość i nie chodzę po klubach.

Tak się nie da! Londyn to miasto, w którym nie ma ładnych dziewczyn, do czasu gdy nie wyjdzie się potańczyć. A wiem o tym, bo przez długi czas byłem wolny i chętnie odwiedzałem lokale z kolegami. Wszyscy wiedzieli, że jesteśmy z Arsenalu, ale w klubach nocnych to, że jest się rozpoznawalnym, wcale nie przeszkadza, a wręcz pomaga (śmiech).

Trzeba przyzwyczaić się do tłumów i huku. Londyn nie jest łatwy, ale to miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Jako shopoholik mam tu swój raj. Testu Londynu nie przechodzi wielu młodych piłkarzy, którzy nie dają rady i wracają do domu z płaczem. Jednak ci, którzy poradzą sobie w Londynie, są na dobrej drodze, by zrobić wielką karierę. Odnajdą się bowiem w każdym innym miejscu.

@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.000.0015.001.jpg@RY2@

U Smudy Szczęsny jest na razie zmiennikiem Kuszczaka

Łukasz Grochała/Newspix.pl

*, 19 lat, bramkarz Arsenalu, syn Macieja Szczęsnego, byłego reprezentanta Polski, który zdobywał mistrzowskie tytuły z Legią, Widzewem, Wisłą i Polonią

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.