Wielkie "Tango" czasów apokalipsy
Inscenizacja dramatu Mrożka w Teatrze Narodowym w Warszawie to jeden z najwybitniejszych spektakli Jerzego Jarockiego
Trochę baliśmy się tego "Tanga". Jak każde przedstawienie Jerzego Jarockiego już w chwili decyzji o realizacji musiało mierzyć się z niespotykaną presją. Bo narodowa scena, bo najważniejszy dramat klasyka współczesności, wreszcie wyjątkowy reżyser. Nikt poza Jarockim i Erwinem Axerem, nawet Kazimierz Dejmek, nie zrobił dla scenicznych dziejów Sławomira Mrożka aż tyle. Niezależnie od tego, czy pisarzowi zawsze było po drodze z inscenizatorem. Wystarczy wspomnieć tylko krakowski "Portret", w którym udało się Jarockiemu zamknąć całą historiozofię Mrożka. A z nowszych rzeczy częściowo przepisaną przez reżysera "Miłość na Krymie", też z Narodowego. Stała się gorzkim rozrachunkiem z minionym stuleciem, cenzurą wystawioną za ten czas en masse - całej inteligencji. Była zapisem końca epoki oraz dowodem lęku przed nadchodzącym, ale nieznanym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.