Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wiecznej pętli

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Ukazuje się u nas wreszcie "Katedra", zbiór opowiadań Raymonda Carvera, jednego z najciekawszych amerykańskich pisarzy drugiej połowy zeszłe- go stulecia, mistrza krótkiej, minimalistycznej formy

Raymond Carver (1938 - 1988) żył tylko 50 lat, z czego, jak sam twierdził, ostatnie 10 i tak było na kredyt. Pracował w tartaku i w bibliotece, bywał nocnym stróżem. Ostro pił, palił jak lokomotywa. Za życia wydał parę niewielkich zbiorów opowiadań - opowiadań, które stały się klasyką amerykańskiej literatury XX wie- ku. Haruki Murakami uważa Carvera (tłumaczył jego teksty na japoński) za najważniejszego pisarza, jakiego czytał. Robert Altman nakręcił według prozy Amerykanina wybitny film "Na skróty". John Updike wybrał jedno z opowiadań Carvera do antologii "The Best American Short Stories of the Century". Powszechnie uważa się, że proza autora "O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości" w latach 80. zeszłego wieku przyczyniła się za oceanem do odrodzenia nowelistyki.

Na czym polega fenomen Carvera? O jego twórczości nieprzychylni krytycy mówili, że jest - dosłownie - o niczym. Co więcej, krytycy przychylni mówili w zasadzie to samo. Te teksty nie przestrzegają naczelnej zasady prozy narracyjnej - nie skupiają się na zmianie, ale na bezruchu. Często zawierają w swojej konstrukcji rodzaj pętli, która z końca pro- wadzi z powrotem na początek, zawracając świat w utarte koleiny. Jak pisze Jerzy Jarniewicz w znakomitym posłowiu do "Katedry" o opowiadaniu "Ostrożnie", "zawiesza ono możliwość ruchu i przeistoczenia - siebie i rzeczywistości, nawet rozumianej (...) jako przestrzeń czterech ścian wynajmowanego mieszkania".

Przenosimy się w świat ludzi przegranych, uwięzionych w swoim losie, biernych, pozbawionych nadziei na jakąkolwiek sensowną przyszłość. Alkoholicy, bezrobotni, samotnicy. Obwoźni sprzedawcy, współcześni nomadzi wiecznie uciekający przed długami, kobiety usiłujące związać koniec z końcem. Przypadkowi podróż- ni, małżeństwa zmęczone rutyną wspólnego życia, faceci w piżamach przesypiający całe dnie na wersalce. Carver jednak nie stylizuje swoich opowiadań na pijackie historie z półświatka, nie próbuje ubierać tych ludzkich portretów w szatki dekadencji, nie drwi, nie ironizuje. Wręcz przeciwnie, suchym, prostym językiem, skupiając się na detalach, gestach, pojedynczych słowach, relacjonuje owe losy pełne podskórnego cierpienia i wielkiego rozczarowania. W tym jałowym uniwersum już nic się nie wydarzy - bo wy- darzyć się po prostu nie może. Nigdzie nie jest to tak przygnębiające jak w Ameryce wychowującej swoje dzieci w agresywnym kulcie sukcesu i kariery.

Dla odbiorcy poszukującego w literaturze fabuły, akcji, dynami- ki, beznamiętne i statyczne opowiadania Carvera zdają się po- chodzić z innej planety. Ale też o coś całkiem innego w nich chodzi - o egzystencjalne przerażenie światem, w którym to, co się robi, i to, co się mówi, nie ma właściwie żadnego znaczenia: od sensownego istnienia dzieli nas gruba ściana ze szkła. O kryzysie społeczeństwa epoki późnego kapitalizmu można pisać naukowe eseje i płomienne manifesty, ale da się też uczynić to z najwyższą literacką klasą, subtelnie, w duchu stonowanego, ascetycznego minimalizmu.

Po śmierci autora rozgorzała zresztą ciekawa dyskusja o tym, na ile ów szczególny styl jego prozy jest dziełem samego Carvera, na ile zaś zasługą jego długoletniego redaktora Gordona Lisha. Jarniewicz pisze: "Lish nie tylko okrawał Carverowi zdania i wykreś- lał przymiotniki, skracając teksty o połowę, ale też pozwalał sobie na ingerencje własne, na radykalną modyfikację składni, przeróbki obrazowania i narzucanie nowych tytułów. (...) Carver godził się na te poprawki w imię szybkiej publikacji swoich opowiadań". Zbiór "Katedra" ma jednak stosunkowo najmniej do zawdzięczenia Lishowi - krótko mówiąc, tu właśnie możemy poznać pisarstwo Carvera w stanie w miarę niezmodyfikowanym. Wędrówka po tej rzeczywistości - obcej, odpychającej, rozpadającej się - jest fascynującą, choć smutną literacką przygodą.

@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.196.0035.001.jpg@RY2@

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.