Przygoda ponad wszystko
Precyzyjnie rozpisana autobiografia. Czytając "Jak ryba w wodzie" można mieć wrażenie uczestniczenia w autoterapii Mario Vargasa Llosy. Są w tej historii emocje związane z Peru, zapał, strach oraz wielkie rozczarowanie
Mały Mario przed snem całował obrazek z tatą, przystojnym mężczyzną w granatowym mundurze, który - wedle relacji mamy - umarł. Kilka lat później z tatusia w niebie zamienił się w żyjącego, groźnego pana. Rzecz w tym, że matka z dziesięcioletnim Mariem uciekła z prowincji do Limy, do męża, który ją zostawił, kiedy była jeszcze w ciąży. Powodowała nią wielka, intensywna, mocno tragiczna miłość. Bo Ernesto Vargas bił, zastraszał, groził śmiercią. Był agresywnym, zbudowanym z kompleksów Metysem, czyli mieszańcem. Ani Europejczyk, ani Latynos, ani mieszczanin, ani wieśniak, ani prostak, ani inteligent. Wykorzeniony, bez rodziny, bez historii, którą chciałby się chwalić. Przygnębiony myślą, że pochodzi z niższej klasy społecznej niż jego żona. Od kiedy Mario dowiedział się, że tata jednak żyje, nazywał go "panem, który jest ojcem".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.