Wielka filmowa klasyka trafia na ekrany kuchennymi drzwiami
Na wprowadzenie starych arcydzieł do krwiobiegu naszych kin nikt nie ma pomysłu. Wybitne tytuły przechodzą niezauważone
Po co wprowadzać do kin stare filmy, skoro i tak wiadomo, że nawet te najchętniej oglądane przy okazji telewizyjnych powtórek przyciągną do kin najwyżej kilkadziesiąt, a najczęściej zaledwie kilkanaście tysięcy zagorzałych kinomanów? Są tacy, którzy wierzą, że warto. - Większość arcydzieł kina jest dostępna na DVD i można je było oglądać w telewizji, ale kto nie widział ich na dużym ekranie, nie widział ich w ogóle! - przekonuje Mirek Trębowicz, prezes Vivarto, pomysłodawca cyklu "Klasyka kina światowego". W jego ramach dystrybutor wprowadza ponownie na ekrany filmy sprzed lat. Właśnie wchodzi do kin gangsterski klasyk Arthura Penna "Bonnie i Clyde", za miesiąc zobaczymy western George’a Roya Hilla "Butch Cassidy i Sundance Kid", później "Greka Zorbę", "Lamparta", "Obywatela Kane’a". Dotąd wróciły na ekrany: "400 batów", "Przeminęło z wiatrem", "Gabinet doktora Caligari", "Casablanca", "Hair", "Annie Hall", "Pół żartem, pół serio", "Zabriskie Point".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.