Rozwalony świat Warlikowskiego
"Tramwaj" w paryskim Teatrze Odeon nie jest tak druzgocącą klęską, jak twierdzą przeciwnicy reżysera, ani tak gigantycznym sukcesem, jak chcą jego fani. Spektakl drażni, niepokoi, zostaje w pamięci. I prowokuje pytania o dalszą drogę artysty
Jedno jest pewne - Krzysztofowi Warlikowskiemu udało się zelektryzować paryską publiczność. Przed czwartkową premierą "Un Tramway" pod jedną z najbardziej prestiżowych scen miasta kłębił się nieprzebrany tłum. Nobliwe panie w drogich futrach i młodzież w dżinsach i niedbale narzuconych marynarkach. Pierwsze zapewne zwabiło do Odeonu kolejne tu mocno reklamowane wydarzenie, drugich zapewne sława polskiego reżysera. Warlikowski jest już bowiem we Francji bardzo popularny. W Paryżu pokazywał wszystkie swoje najważniejsze przedstawienia. Grywane były zawsze w ważnych teatrach - i tak na przykład "Dybuk" w Bouffes du Nord, a doskonale przyjęta u progu tego sezonu "(A)pollonia" w Theatre de Chaillot. Temu akurat przedstawieniu pomogła niewątpliwie sława zdobyta na festiwalu w Awinionie. Nikt mi zresztą nie wmówi - to nie jest żaden zarzut - że Warlikowski nie projektował wizualnego kształtu tej inscenizacji pod kątem występów na dziedzińcu Pałacu Papieży.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.