Nowy Holmes jak doktor House
"Sherlock Holmes" Guya Ritchiego to film pomysłowy, ale też nieznośnie manieryczny, sprowadzający całą zabawę do ekscentryzmu głównego bohatera i finałowej dekonspiracji mistyki w duchu technokratycznego racjonalizmu
Guy Ritchie, choć przecież zauważony, doceniony, przechwalony, medialnie dopieszczony, wciąż ma coś do udowodnienia. Zaszufladkowany jako specjalista od precyzyjnie przewrotnych wygibasów z galopującą w konceptualnej próżni "odlotową" narracją próbował się od tej stylistyki jakoś odbić. Ze skutkiem jednak katastrofalnym. Po kuriozalnym przedsięwzięciu z "Rejsem w nieznane" i bełkotliwie przekombinowanym "Rewolwerze" wrócił niedawno w "RocknRolli" do starej formuły przekręconego kina przećwiczonej m.in. w "Porachunkach".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.