Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Brzydkim wstęp wzbroniony

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Z portalu BeautifulPeople.com wyrzucono 5 tys. osób, które przytyły

Witajcie wśród pięknych ludzi, brzydkim wstęp wzbroniony - to dewiza portalu społecznościowego BeautifulPeople.com, który reklamuje się jako najbardziej "seksowna" strona internetowa na świecie. Kilka dni temu wyrzucono z niej ponad 5 tys. osób, które przytyły po świętach i przestały spełniać wyśrubowane kryteria urody. - Tłuściochy stanowią zagrożenie dla naszego modelu biznesowego - oświadczył założyciel portalu Robert Hintze. I dodał obłudnie, że wprawdzie cierpi po stracie każdego członka, ale nie może zapominać, że pozostali wymagają zachowania wysokich standardów piękna. Media natychmiast przypomniały jego wypowiedź sprzed kilku miesięcy, w której tłumaczył, że podczas gdy inne portale przypominają dżunglę, po której wałęsają się niezgrabne guźce i hipopotamy, BeautifulPeople.com jest rezerwatem dla zwinnych lampartów i smukłych gazeli.

Lamparty tropią guźce

I to właśnie owe czujne lamparty wytropiły i wystawiły do odstrzału utuczone guźce oraz hipopotamy. - Członkowie społeczności BeautifulPeople.com zauważyli, że na najnowszych zdjęciach pewne osoby nie wyglądają tak szałowo jak zazwyczaj. A ponieważ mają prawo oceniania uczestników w skali od 0 do 10, przyznali im niskie noty - tłumaczy rzeczniczka portalu Miki Haines-Sanger. System automatycznie zliczył punkty i przesunął utuczonych do poczekalni, gdzie jeszcze raz musieli ubiegać się o przyjęcie do grona pięknych ludzi. Udało się to jedynie kilkuset osobom, a ponad 5 tys. skreślono z listy urodziwych. Większość odrzuconych stanowili mieszkańcy USA i Kanady, gdzie sezon świąteczny trwa od Święta Dziękczynienia aż do Bożego Narodzenia.

Dlaczego internauci tak brutalnie pozbyli się kolegów? - Im mniej osób w gronie wyróżnionych zaszczytnym mianem urodziwych, tym większa satysfakcja - tłumaczy socjolog prof. Włodzimierz Pańków. - To samoobrona elit przed pospoliceniem się - śmieje się.

Członkowie portalu BeautifulPeople.com rządzą nim twardą ręką. To właśnie oni decydują, kto zostanie przyjęty, a kto nie. Kobiety oceniają mężczyzn, a mężczyźni kobiety. Mają do wyboru cztery standardowe oceny: "tak, zdecydowanie", "hm..., raczej OK", "hm..., raczej nie" oraz "zdecydowanie nie". Pozytywnie rozpatrywanych jest 20 proc. aplikacji. Reszta kandydatów może sobie przeczytać szyderczy napis na stronie głównej: "Jesteś zbyt brzydki, by się do nas zapisać? Zwiedzaj portal jako gość".

Psycholog biznesu Jacek Santorski zwraca uwagę, że taki surowy sposób oceniania może prowadzić do uprzedmiotowienia kandydatów. - Nie ma problemu, jeśli restrykcyjna ocena cech fizycznych człowieka jest konieczna do wykonywania konkretnego zawodu (czołgisty, kosmonauty czy dżokeja). Ale im cel oceny jest bardziej ogólny, związany z wartością człowieka, tym większe zagrożenie "faszyzacją" takiego procesu - mówi. Choć z drugiej strony - zaznacza - jeśli kryteria gry są jasno określone, wówczas każdy wchodzi w tę grę na własną odpowiedzialność i ryzyko.

Zdarza się, że ktoś próbuje podstępnie wślizgnąć się do grona pięknych i przedstawia zdjęcie wyretuszowane albo nawet cudze. Czujne lamparty natychmiast to wyłapują i zgłaszają administratorom. - Prosimy wtedy kandydata o trzy nowe fotografie. Najlepiej w otoczeniu rodziny i ze świeżym wydaniem konkretnej gazety w ręku. Wtedy łatwo zweryfikować, czy na zdjęciu jest rzeczywiście kandydat, czy może jakaś nieznana jeszcze modelka - opowiada Miki Haines-Sanger.

Twórcy strony stanowczo odpierają zarzuty, że zachęcają internautów do nieetycznych zachowań. - Jesteśmy celem nieustannej krytyki, ale liczby nie kłamią: jest ogromne zapotrzebowanie na taki rodzaj portalu społecznościowego. BeautifulPeople.com może się wydawać moralnie brzydki, ale nasz rynkowy sukces to piękna prawda - przekonuje Hintze.

Ten rynkowy sukces to 550 tys. członków w 190 krajach. O zyskach właściciele nie chcą mówić, zasłaniając się tajemnicą handlową. Swoim członkom obiecują takie atrakcje jak przyjęcia w towarzystwie światowej elity, imprezy i koncerty, możliwość zrobienia wielkiej kariery. - Wciąż zgłaszają się do nas właściciele agencji reklamowych, firm producenckich oraz reżyserzy, którzy znaleźli na naszym portalu interesujących ludzi i chcieliby ich zatrudnić - opowiada rzeczniczka. Miki Haines-Sanger wylicza skrupulatnie kolejne sukcesy: 80 tys. osób przeżyło na portalu romantyczne uniesienia, zawarto 10 tys. małżeństw, a z tych związków urodziło się ponad 800 dzieci.

19-letnia Dagna Nocek z Leszna jest jedną z 18 tys. Polaków, którzy mają swoje profile na BeautifulPeople.com. O portalu przeczytała w internecie i postanowiła sprawdzić, czy jest wystarczająco ładna, by zostać jego członkiem. Wypełniła kwestionariusz, dołączyła zdjęcie i... zapomniała o sprawie. Gdy znalazła w swojej skrzynce informację, że została przyjęta, trochę się zdziwiła. Dziwiła się również, gdy pozostali uczestnicy pytali ją, czy na zdjęciu, jakie dołączyła do swojego profilu, widnieje naprawdę ona. Teraz Dagna ma już wielu znajomych z Polski i kilku z zagranicy. - Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Włochem i Niemcem. Ale najczęściej piszą do mnie Turcy. Mówią, że jestem piękna i mam świetne ciało - śmieje się. Ona sama nigdy nie ocenia ludzi, bo nie chce decydować o niczyim losie.

Czy dostała kiedyś niemoralną propozycję? Po namyśle Dagna odpowiada, że tylko raz. - Napisał do mnie Turek, proponując, bym złożyła mu wizytę w czasie wakacji. Był w tym jakiś podtekst erotyczny - mówi.

Dagna Nocek mówi, że trzy miesiące po dołączeniu do grona pięknych ludzi jest trochę rozczarowana. - Administratorzy twierdzili, że będą organizować imprezy i koncerty. Na razie nic takiego się nie dzieje. Inni Polacy, z którymi czatuję na portalu, też na to narzekają. Nie podoba im się również, że portal "muli", to znaczy często się zawiesza - opowiada. Jej zdaniem przechwałki właścicieli o wyjątkowości i elitarności portalu są mocno przesadzone. - To zwykłe konto, takie jak na Naszej-Klasie - mówi Dagna. Przyznaje jednak, że ona sama jest szczęściarą, bo właśnie została wybrana na dziewczynę miesiąca stycznia w kalendarzu BeautifulPeople.

Konkurencja depcze po piętach

Portalowi zrzeszającemu wyłącznie pięknych ludzi wyrosła tymczasem groźna konkurencja. Chodzi o portal NotSoBeautifulPeople.com (nie tacy piękni ludzie), który powstał niedawno w USA. Zrzesza, jak głosi hasło reklamowe, prawdziwych ludzi. Takich, którzy niczym szczególnym się nie wyróżniają. Wręcz przeciwnie, są absolutnie przeciętni. Eksperci już wróżą twórcom gigantyczny sukces rynkowy.

@RY1@i02/2010/005/i02.2010.005.186.0012.001.jpg@RY2@

Członkami portalu mogą zostać jedynie atrakcyjne osoby

Fot. www.beautifulpeople.com

Renata Kim

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.