Sprawa dla reportera
"Lincz" Krzysztofa Łukaszewicza to film z tezą. I jak zwykle w takich przypadkach przypomina raczej tanią publicystykę
Ewidentny błąd dystrybutora. Gdyby "Lincz" Krzysztofa Łukaszewicza wszedł do polskich kin bezpośrednio po zaskakującym zwycięstwie festiwalu "Młodzi i film" w Koszalinie, mógłby liczyć na sporą widownię. Teraz, niemal rok po pierwszym pokazie konkursowym i po odrzuceniu tytułu nawet przez komisję selekcyjną festiwalu w Gdyni, trudno będzie zdobyć uznanie widzów. Szczerze mówiąc, niewielka strata.
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.