Dziennik Gazeta Prawana logo

Larsson kontra biografowie

1 lipca 2018

Stieg Larsson po prostu nie nadawał się na legendę. Dużo ciekawszy wydaje się jego wizerunek ściśle prywatny - choć i tu właściwie brak ekscytujących zagadek i tajemnic

To dość oczywiste, że legenda Stiega Larssona - pisarza, który zmarł, stojąc już właściwie w blokach startowych do największego komercyjnego sukcesu w historii literatury kryminalnej - przyciąga dziennikarzy chcących skorzystać z jego popularności i unieść się swobodnie na grzbiecie fali. Larsson stał się przecież marką przynoszącą wymierny dochód. W tym sensie to, co się dzieje wokół autora trylogii "Millennium", przypomina trochę nasze rodzime zamieszanie w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. "Smoleńsk sells" - powiedzieliby Amerykanie: księgarnie pękają w szwach od książek eksploatujących tragiczny wypadek. Gorzej, że w większości to makulatura, w dodatku raczej wredna.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.