Czerwone i czarne
"Czarny łabędź" to mroczna baśń rozgrywająca się za kulisami baletowego spektaklu i niepokojąca wiwisekcja kobiecej psychiki na skraju załamania - Darren Aronofsky zgrabnie łączy "Czerwone pantofelki" ze "Wstrętem"
Nie byłoby tego filmu, gdyby nie rola Natalie Portman, nagrodzona Złotym Globem i z coraz pewniejszymi szansami na Oscara. Jej kreacja baleriny zmagającej się z zawodowym wyzwaniem i wewnętrznymi demonami stanowi o jakości "Czarnego łabędzia". To zresztą nic nowego, Aronofsky większość swoich sukcesów zawdzięcza z jednej strony wybitnym zdjęciom operatora Matthew Libatique’a, z którym współpracuje od czasu "Pi" i który także w "Łabędziu" odwalił kawał imponującej roboty, z drugiej zaś - aktorom. "Requiem dla snu" nie zasłużyłoby na naszą pamięć, gdyby nie Ellen Burstyn i Jared Leto, bez Mickeya Rourke’a "Zapaśnik" byłby tylko dość pretensjonalnym melodramatem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.